Kabura (etui, ładownica) na śrut Crosman



Mały a praktyczny pojemnik na śrut


Chciałbym pokrótce opisać mały, aczkolwiek przydatny w strzelectwie gadżet. Jest nim etui/ładownica/kabura na śrut marki Crosman. Etui jest usztywnione, obszyte z zewnątrz twardym brezentem, a od wewnątrz warstwą trochę bardziej miękkiego materiału. Do paska mocuje się je za pomocą szlufki zapinanej rzepem bezpośrednio na zapięty pasek. Dzięki temu w łatwy sposób możemy ładownicę przywdziać dopiero w docelowym miejscu strzelania, bez zagrożenia swobodnego opadu portek. Dużym plusem jest możliwość zapięcia ładownicy na niemalże każdy pasek, niezależnie od szerokości czy grubości.


Wiatrówki to nasze hobby. Kabura (etui, ładownica) na śrut Crosman.
Kabura na śrut firmy Crosman


Zamknięcie ładownicy, również na rzep, sprawia wrażenie nieszczelnego. Samodzielną i niekontrolowaną ucieczkę śrutu niwelować mają składane „skrzydełka” po obu stronach ładownicy. Rozwiązanie to jest skuteczne – można napełnić ładownicę, zamknąć i odwrócić bez ubytku zawartości. W momencie, gdy jest otwarta, skrzydełka utrudniają samoistne wydobywanie się zawartości jednocześnie nie przeszkadzają w jej wyjęciu. Dodatkowo można je wywinąć na kształt lejka, co znacznie ułatwia przesypywanie reszty śrutu z powrotem do pudełka.

Obsługa ładownicy z takim rozwiązaniem jest intuicyjna. Jedną ręką (bez żadnego manewrowania przy zapięciach, guzikach, zamkach czy innych wynalazkach) otwierasz, wyjmujesz śrut, zamykasz. Dzięki sztywnej konstrukcji można spokojnie pozostawić ładownicę otwartą podczas strzelania bez zmiany postawy (oczywiście poza pozycją leżącą).


Wiatrówki to nasze hobby. Kabura (etui, ładownica) na śrut Crosman.
Kabura bez problemu daje się zapiąć na sporym pasie


Nie jest to mata na śrut, śruciny są narażone na wstrząsy, wzajemne przesypywanie i inne potencjalne drobne uszkodzenia mechaniczne, ale strzelanie z wiatrówki to nie ASG i chyba nikt ze śrutem nie biega, skacze i turla się, więc myślę, że zagrożenie uszkodzenia śrutu jest niewielkie. Wydaje mi się również, że podczas jakiegokolwiek transportu w oryginalnych opakowaniach (z gąbką lub bez) śrut również może się uszkodzić. Naturalnie, gdy się jakimkolwiek pojemnikiem rzuca bądź wdeptuje w ziemię, to nic zawartości nie ochroni.


Wiatrówki to nasze hobby. Kabura (etui, ładownica) na śrut Crosman.
Po napełnieniu jednym opakowaniem śrutu jest jeszcze miejsce, dwa opakowania powinny też się zmieścić


Uważam, że jest to fajny gadżet pozwalający na pozbycie się dużej ilości ołowiu podczas strzelania plenerowego, szczególnie w miejscach, w których nie dysponujemy odpowiednio stabilnym miejscem na pozostawienie otwartego pudełka śrutu. Poza tym stwierdziłem znacznie szybszą utylizację śrutu, stała pozycja zasobnika śrutu względem strzelca ułatwia i skraca znacznie czas ładowania wiatrówki do tego stopnia, że czynność ta po chwili użytkowania staje się odruchowa.


Wiatrówki to nasze hobby. Kabura (etui, ładownica) na śrut Crosman.
...a po strzelaniu reszta wraca do pudełka


Jakość wykonania oceniam na dobrą. Całość sprawia wrażenie bardzo wytrzymałej, aczkolwiek mnie osobiście denerwowały krzywe ściegi, poszarpane obszycie na krawędziach a także tu i ówdzie wstające nitki. Żeby usunąć dwie ostatnie wady wystarczyło poświęcić 2 minuty czasu i trochę gazu z zapalniczki.


Wiatrówki to nasze hobby. Kabura (etui, ładownica) na śrut Crosman.
Z przodu logo, z boku certyfikat jakości, jak każdy szanujący się Crosman


Sądzę, że największym mankamentem tego przedmiotu jest jego cena. 30 złotych to według mnie trochę dużo za kawałek materiału z rzepem, szczególnie dla strzelców posiadających „budżetowy miotacz śrutu”. Choć z drugiej strony jest to równowartość jednego opakowania śrutu JSB Exact. Niestety, z moim małym doświadczeniem nie jestem w stanie stwierdzić przydatności tego przedmiotu dla wymagających strzelców, którzy w ten śrut inwestują. Na pewno do rekreacji nadaje się wyśmienicie. Gdyby ten przedmiot był dostępny poza „Dużym Sklepem Z Wiatrówkami Na M” jego cena pewnie mogłaby być o 1/3 niższa. Jakość wykonania pozwala sądzić, że inwestycja ta jest jednorazowa, więc może się opłaca – mam mieszane uczucia. Mój egzemplarz dostałem w prezencie, z którego się bardzo cieszę bo dobrze mi służy, aczkolwiek gdybym miał kupić to bym się poważnie zastanowił czy nie lepiej wykonać we własnym zakresie ze starych dżinsów, nieużywanego portfela czy innego zalegającego kawałka materiału. Zawsze można jeszcze poprosić o pomoc koleżankę/dziewczynę/matkę/żonę/babcię .

Podsumowując:
- wykonany dobrze
- materiał trwały
- funkcjonalny
- ułatwia i przyspiesza ładowanie
- dyskusyjna wysokość ceny
- dostępność tylko w M……...pl


Autor: Jacek „septius” Wawrzko
Zdjęcia: autor


Używam tego od około 4 lat

Używam tego od około 4 lat i jak do tej pory nie znalazłem lepszego LUŹNEGO nosiciela śrutu. Cena jak najbardziej optymalna a nawet bardzo dostępna. Nie ma alternatywy. Zawieszam oczywiście na zwykłym pasku spodni.

Producent podaje, że mieści toto 500 śrucin i starczy. Proponuję jednak pakowanie mniejszej ilości by uniknąć gniotów wszelakich.

Pozdrawiam. Krzysztof


portret użytkownika czesio

Ładownice - zrób to sam lub adoptuj

Darowałbym sobie takie zakupy, bo za drogo i śruty niezabezpieczone należycie (za miękkie opakowanie).

Wystarczy kupić używane ładownice do mosina, mausera itp. np.: http://allegro.pl/ladownica-mosin-i2758317095.html lub http://allegro.pl/stara-ladownica-i2734969930.html itp itd (ładownice pojedyncze można kupić już za 7-9 pln) i adoptować je do naszych potrzeb.

Ładownice są wykonane z grubej skóry, trwałe, odporne na warunki atmosferyczne, sztywne i pojemne (ok. 1500 śrucin, a przy bbsach to nawet 3000 szt) - wytrzymałość sprawdzona w warunkach wojennych:))).

Nic się nie gniecie i nie wysypuje, jeśli zaklinujmy np. dociętą odpowiednio gąbką - sprawdzone przez autora.

Dodatkowo przy podwójnej możemy drugą wykorzystać na naboje CO2 (wchodzi 9 szt lub 8 szt i smarowanie) lub na zapasowe magazynki do karabinków.

Osobiście dużą francuską ładownicę wykorzystuję np. na 5 szt szybko ładowaczy do rewolweru Dan Wesson i zawieszam ją na szelkach. Kabura z rewolwerem pod jedną pachą, a pod drugą ładownica z szybko ładowaczami i łuskami.

Wychodzimy z domu na parę godzin i wszystkie akcesoria mamy przy sobie i we właściwych intuicyjnie rozmieszczonych miejscach (a nie po kieszeniach czy innych pojemnikach), a ręce swobodne i nie wzbudzamy niezdrowego zainteresowania swoją osobą u innych, bo pod kurtką nic nie widać.

Na dobrą sprawę takie ładownice można samemu wykonać.



To tyle i pozdr. czesio




"Ważne jest, aby nie przestawać zadawać pytań"