Pokrowiec na wiatrówkę z firmy "Drong"

Tani pokrowiec wcale nie musi być zły.

Właściwie nie będzie to test, bo pokrowca nie mam zamiaru podpalać, dziurawić, oblewać sokiem z wiśni i prać wielokrotnie, ani tez ciągać za samochodem po bezdrożach. Tak więc będzie to tylko opis.

Do zakupu kolejnego pokrowca zmusił mnie Bushnell Elitte 3200 10x40 którego to pokrętła raczyły sobie wystawać z mojego dotychczasowego pokrowca. Byłem zdecydowany na pokrowiec a nie walizkę bo takie rozwiązanie wydawało mi się poręczniejsze.

Poszukiwania rozpoczałem na Allegro i namierzyłem kilka pokrowców ale do żadnego nie byłem przekonany. Za namową kolegi zdecydowałem się pokrowiec firmy "Drong".

Pozwoliłem sobie do nich zadzwonić i zamówić taki. W trakcie rozmowy okazało się, że firma gotowa jest uszyć dowolny pokrowiec wg mojego własnego pomysłu. Niestety na taką ewentualność nie byłem przygotowany. Zamówiłem więc jeden z oferowanych modeli nieznacznie pomniejszony tak by TX do niego pasował jak ulał. Czarny pół-sztywny pokrowiec o wymiarach 115x28 cm, wyłożony gąbką, z dwoma kieszeniami, uchwytami do przenoszenia w ręce i regulowanym paskiem na ramię.

Pokrowiec dotarł do mnie w błyskawicznym tempie. Zamówiłem w czwartek przed świętami Wielkiej Nocy a dotarł do mnie we wtorek po lanym poniedziałku (przypominam że pokrowiec był szyty na miarę).

Pokrowiec przyjechał w zgrabnej paczuszcze, czyli pozwijany. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że nie był to dobry pomysł. Po wypakowaniu wyraźne są zagniecenia materiały i (oby nie trwale) gąbki wewnątrz. Mam nadzieję, że z czasem się wyprostują.

Na pierwszy rzut oka pokrowiec sprawia bardzo solidne wrażenie. Uszyty jest z czarnego grubego materiału o wyraźnej fakturze (codura?). Krawędzie (szwy) wykończone są paskiem z tworzywa sztucznego w czarnym kolorze. Wykonany jest estetycznie i starannie. Nie znalazłem bardzo powszechnych w chińskich koszulkach pałętających się nitek i niedokończonych ściegów. Jest dobrze wyważony, tzn. po włożeniu do środka karabinka uchwyty do przenoszenia w ręce są w takim miejscu, że pokrowiec nie ciąży ani na lufę ani na kolbę karabinka.

Wewnątrz pokrowiec jest wyłożony czarnym materiałem podobny do grubej fliseliny lub pluszu. Męciutkie w dotyku i przyjemne. Jak widać niestety dzięki podróży w pozwijanej postaci równiez i tu materiał jest pomarszczony.

Karabinek od ew. uszkodzeń chroni gruba, ok. 3 cm, warstwa materiału z włożoną do środla gąbką.

I tu kolejna krytyczna uwaga. Karabinek jest świetnie chroniony z boków i troszkę gorzej (cieńsza warstwa gąbki) od spodu. Natomiast nie jest chroniony w żaden sposób od strony zamka błyskawicznego! To duża wada szczególnie, że z góry karabinka znajduje się delikatniesza część zestawu strzeleckiego - optyka. Brak ochrony jest tym boleśniejszy, że suwak zamka błyskawicznego nie jest w żaden sposób odizolowany od lunetki i spokonie, zapinając pokrowiec, można sobie wykonać metalowym suwakiem sznyta np. na tubusie lunetki. A wystarczyłoby wąski pasek materiału od spodu zasłaniający zamek, nie mówiąc o gąbce. Nie jest to jednak ewenement jeśli chodzi o pokrowce. Żaden z moich dotychczasowych pokrowców nie miał takiego zabezpieczenia.

Pokrowiec posiada dwie kieszenie. Mniejszą obszerną zapinaną na rzepa, świetnie nadającą się do przechowania śrutu albo oleju do konserwacji broni.

Oraz większa płaską formatu A4 zapinaną na zamek błyskawiczny, na tarcze, notatki albo co tam jeszcze.

Kieszenie znajdują się po lewej stronie pokrowca. Początkowo uważałem to za wadę.
Pokrętło zarowania w lunetce znajduje się po prawej stronie, czyli kładąc pokrowiec z karabinkiem płasko na ziemi, by nie położyć go na owym pokrętle konieczne jest kładzenie na kieszeniach z zawartością. Jednak do kieszeni wkłada się od czasu do czasu jakieś przedmioty. Doszedłem do wniosku że lepiej jest mieć brudne kieszenie i ich zapięcia niż pokiereszowane pokrętło np. pudełkami śrutów.

I na koniec jeszcze jedna krytyczna uwaga tym razem natury estetycznej. Jak widać na zdjęciu kanciate zakończenie pokrowaca od strony lufy prócz wątpliwych walorów użytkowych niesie ze sobą mało estetyczny wygląd. Zamek naturalnie chciałby się ułożyć "po łuku" a pokrowiec jest uszyty "po kwadracie" czym się kończy taka rozbieżność interesów widać na zdjęciu - pofalowana powierzchnia materiału.

Pomimo wad jakie wymieniłem pokrowiec wart jest zakupu. To jeden z pożądniej wykonanych pokrowców (z możliwością modyfikacji wg potrzeb kupującego) jakie widziałem a już na pewno za najniższą cenę. Razem z przesyłką za pokrowiec szyty na miarę zapłaciłem 70 zł.


Autor: Tomasz "Cypis" Gębala
Zdjęcia: autor