Pogawędka o umiejętności czytania ze zrozumieniem


Życie na początku XXI wieku przypomina sen schizofrenika. Jesteśmy bombardowani reklamami wizualnymi, dźwiękowymi, podprogowymi, jak by ich tam jeszcze nie nazywać. Marketingowy bełkot wciska nam się do uszu, oczu i skrzynek pocztowych, oglądamy barwne prace speców od marketingu - wszystko po to, by przekonać nas by właśnie w ten a nie inny sposób wydać kilka ciężko zarobionych złotych.
Pieniądz nie śmierdzi, a i granic nie posiada. W efekcie spece od marketingu serwują nam setki kłamstw, pół-prawd, czy choćby prawdy, ale tworzących skojarzenie, którego efekt niespecjalnie odnosi się do rzeczywistości. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy poszukujemy naprawdę dobrego produktu i prawdziwej o nim informacji.
Kiedyś, w szczytnych czasach PRLu, cenzura jak i polityczne przywództwo nad mediami było krótko podsumowane: telewizja/radio/gazety* kłamią. W tamtych wspaniałych czasach ludzie, bez względu na poziom umysłowy, opanowali do perfekcji sztukę czytania "między wierszami". W efekcie serwowana propaganda skutek odnosiła mizerny. A dziś?
Dzisiaj cenzury i politycznego dyktatu teoretycznie nie ma. Dziś jest cenzura dużo gorsza, a dyktat dużo gorszy - decyduje ten, kto płaci. Dziwi więc niespodziewany upadek umiejętności czytania między wierszami, czyli po prostu czytania ze zrozumieniem.


Artykuł dostępny tylko dla Ferajny.
Czytaj całość...