Mój wybór pierwszej wiatrówki


Było mroźne zimowe popołudnie. Chinki wesoło trzaskały w kominku. Edek od kredek smacznie przysypiał w fotelu, leniwie zastanawiając się, co by tu za artykuł popełnić... Z zamyślenia wyrwał go szczęk jednej z dolnonaciągowych chinek załadowanych serem. Najwyraźniej cosik się w kuchni wzięło i złapało w port ładowania...

No, drogie dzieci, tym razem nie będzie całowania misia w wentylator. Wspomniana zdechła mysza rozkłada mi się od zimy. Chyba pora wreszcie zapodać ten groch z kapustą.


Całość czytaj TUTAJ.