Wiatrówka prawie jak palna, prawie jak PCP


Początki wiatrówek datowane są na XVI wiek. Od tamtego czasu wprowadzono wiele udoskonaleń, ale zasada działania pneumatyków zasilanych sprężonym powietrzem (PCP) nie zmieniała się. Otwarcie zaworu dawkuje porcję powietrza wypychającą śrut z lufy - tak długo, dopóki w zasobniku panuje wystarczająco wysokie ciśnienie sprężonego powietrza. W latach 80-tych XX wieku pojawiło się trochę inna koncepcja. Brytyjczycy - Michael Saxby i John Palmer patentują rozwiązanie "Air-Cartridge".

Upadająca firma Saxby&Palmer, za przysłowiowego funta, sprzedała w 1989 roku swój patent braciom Gary'emu i Nigelowi Silcockom. Firma Brocock (BROthers silCOCK) rozpoczęła produkcję kartuszy pod nazwą Brockock Air Cartridge System (BACS), ulepszona wersja znana jest jako Tandem Air Cartidge (TAC). W styczniu 2004 w UK weszła w życie Anti-Social Behaviour Act of 2003 i zakończyła produkcję "brocoków" w Anglii. Mimo to nazwa "brocock" stała się synonimem koncepcji "Air-Cartridge".


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka BAC Brocock ME.38 Magnum - test.


Artykuł dostępny tylko dla Ferajny.
Czytaj całość...


kurcze, jest tyle ciekawych

kurcze, jest tyle ciekawych artykułów ale...

niestety tylko dla ferajny ;(

a z chęcią bym poczytał


portret użytkownika mmajstruk

To banalne...


Widzisz, to banalnie proste - wystarczy dołączyć do Ferajny...


Ojciec Założyciel



Nie mam cierpliwości do głupoty większej od własnej.



Ojciec Donosiciel
Nosił wilk razy kilka, donieśli na Miłka...

w teorii banalnie

w teorii banalnie proste...

w praktyce nie takie proste ;)


portret użytkownika mmajstruk

W praktyce jeszcze prostsze...


Wiesz, nie masz racji. Do Ferajny należy 10% użytkowników, czyli większość tych aktywnych.


Najwięcej dostało się po dostarczeniu jakiegoś artykułu. A zdziwiłbyś się, jak różne to są teksty - niekoniecznie zresztą o strzelaniu.


Trochę ludzi dostało dostęp do materiałów przy okazji zrzuty na serwer. Pewnie jakieś akcje będą w przyszłości się jeszcze działy, to zawsze będzie można wejść w ten sposób.


Kilka osób dostało się, bo pomagało przy okazji imprez.


A ostatnia grupa to ci, którzy po prostu byli aktywni i wnieśli jaką "wartość dodatnią". Różnie to już wyglądało w praktyce.


Czyli wcale nie jest to jakaś sztuka niemożliwa do spełnienia. No, jest pewien problem - coś trzeba od siebie dać. Ale przecież o to chodzi z Ferajną: kto coś od siebie daje, ten coś dostaje. Jak zapewne zauważyłeś, ludzie z postawą "roszczeniową" nie są tutaj specjalnie miło widziani...


Ojciec Założyciel



Nie mam cierpliwości do głupoty większej od własnej.



Ojciec Donosiciel
Nosił wilk razy kilka, donieśli na Miłka...

portret użytkownika lightmun

No właśnie, chodź

No właśnie, chodź chodź:)

 

 


portret użytkownika Julius

Ech,ta ferajna... 

Ech,ta ferajna...

 


Full Metal Jacket