Rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56



Rosyjska prostota


Wpadł mi przypadkiem w ręce używany celownik VOMZ Pilad 8x56.
Żadnych wodotrysków - dwie wieżyczki, regulacja ostrości. Wszystko.
Pierwsze wrażenia: dobra, pancerna, ruska robota.
Widać jednak, że celownik sporo w życiu przeszedł. Obtarcia lakieru, lekkie obtłuczenia. Niestety okular posiadał mocne wgięcie – widać, że ktoś wziął dosłownie opinie o VOMZach, iż „można nimi gwoździe wbijać”.


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Vomz jaki jest, każdy widzi


Nie widać tego na zdjęciu, ale wedle orientacji krzyża, to wieżyczka regulacji pionowej jest na górze, a regulacji poziomej – po lewej stronie lunety. Trochę inaczej niż się przyzwyczailiśmy...

Optyka

Szkła nie wystają, są dobrze chronione przez obudowę.


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Obiektyw od przodu


Obraz w miarę jasny (średnica szkła robi swoje), zażółcony – klasyczny feler rosyjskich szkieł.
Krzyż to klasyczna, gruba siatka numer 1. Typowy celownik snajperski, niestety mało przydatny do strzelań na dystanse różniącym się od tego, na który wyzerowaliśmy lunetę ze względu na konieczność odkładania poprawek „na oko”.
No i pierwszy zawód. Po zamocowaniu celownika na wiatrówkę okazało się, że nie da rady jej wyzerować na dystans 30 m. Ani na 50 m. Ogólnie jest z nią coś bardzo źle.


Aby coś wyszło ze strzelania, trzeba było tak kombinowąć, że w przypadku regulacji pionowej dochodziłem do krańca zakresu, a w przypadku poziomej – albo strzelamy na krzyż, albo ustalamy „kółko w kółku” - mała schizofrenia wychodzi.
Postawienie celownika na innym montażu nie pomogło.
Wydaje się, że to uderzenie w okular zabiło lunetkę. Szkoda.
Cóż zostało? Sekcja zwłok, czyli zobaczmy co tam mieszka w środku”.

Najpierw odkręcamy okular. Po prostu kręcimy.
Wstępna diagnoza jest chyba potwierdzona – przy ustawianiu ostrości, wyraźnie widać, że krzyż „biega” sobie po obrazie. Zapewne dało by się nawet tak ustawić okular, żeby było dobrze (a potem zalać go super glue, żeby się nie przestawił). Może bawić się szkłami. Stawiam na to, że przy odpowiednim nakładzie pracy dało by się ją reanimować. Proszę zauważyć, że szkła nie są wklejone, tylko również mocowane na gwint.


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Mocowanie soczewki obiektywu


Tutaj wszystko jest demontowalne. Raj dla dłubacza.

Nieważne. Okular zdjęty. Mocowanie jest proste – jeden gwint, na którym regulujemy ostrość a następnie blokujemy śrubą kontrującą.
Jak na razie wrażenie pozytywne.
Szkło mocowane na sztywno, metalowa obudowa. Mimo tego, że lunetkę zabito, to gwinty regulacyjne działają.

Przejdźmy do wieżyczek.
Bliższe oględziny wykazały dwie śrubki.


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Wieżyczki


Śrubokręt zegarmistrzowski w rękę zatem.
Śrubki się poddały. Co dalej? To jest ruska technika. To nie może być skomplikowane. I racja.
Tubus jest po prostu wkręcony w gniazdo wieżyczek a te dwie śrubki dodatkowo blokują gwint przed odkręcaniem się.
I tak to wygląda w środku:


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56

Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Wieżyczki w środku


Widać, że ktoś paluchami tam macał...
Widać też siatkę celownika. Gruba.
No nic – odkręcamy z drugiej strony. Powinno być tak samo!
Nie jest.
Brak śrubek kontrujących. Są tylko dziurki po nich. Czyżby ktoś już rozkręcał celownik i zgubił kontry?
Próba przyłożenia wektora siły i odkręcenia nic nie daje.
Ktoś odkręcił, śrubki zgubił, to skleił całość.
Ale nie. Po wydłubaniu naleciałości z lat użytkowania, które się znajdowały w otworkach, wygląda na to, że tam też są śrubki. Wykręcamy zatem.
Po wykręceniu, możemy spokojnie odkręcić moduł wieżyczek.
Czemu z jednej strony śrubki były widoczne, a z drugiej schowane?
Proste. Moduł ma dwa różne gwinty!
Tubusu okularu nie da się wkręcić z drugiej strony. Proste i skuteczne. Lubię takie rozwiązania.


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Moduł wieżyczki


Szkło obiektywu również zamocowane porządnie w metalowym tubusie. Co to za metal? Nie wiem. Jak dla mnie dural.

Popatrzmy jednak na wieżyczki.
Jest tu, znane z niektórych innych lunet, rozwiązanie pozwalające na „wyzerowanie” oznaczeń po ustawieniu sobie już sprzętu.
Po wyzerowaniu lunety, luzujemy po prostu dwie śrubki i ustawiamy oznaczenia na kropeczce zerującej.

Proste i przydatne.
No to odkręcamy śrubki i patrzymy co jest pod spodem.
Jest to:


Wiatrówki to nasze hobby, rozkręcanie celownika optycznego Vomz Pilad 8x56
Regulacja krzyża


Jeśli dokręcimy mocno śrubki tu widoczne, to nie da się regulować krzyża.
No to luzujemy je lekko, tak, aby wygodnie się nam klikało i montujemy całość z powrotem.

Tubusy w środku w miarę nieźle wyczernione. Półmat. Nie generują własnych odblasków. Czyste, bez paprochów.

Przyznam się, że nieco się bałem rozmontowywać dalej regulację krzyża, więc montuję z powrotem.

Tubus jeden, tubus drugi, śrubki blokujące, nakrętka kontrująca, okular. Gotowe.

Moje wrażenia

Szkoda, że celownik był zabity. Polubiłem go, mimo żółtego obrazu i krzyża, który nie za bardzo pasuje do strzelania wiatrówkowego (aczkolwiek do puszkobijstwa nadaje się spokojnie).

Co bym zrobił, jeśli byłby dobry?

Kupiłbym jakiś chiński emulator celownika z ładnym krzyżem i spróbował transplantacji.
Budowa tego sprzętu jest na tyle prosta, iż wydaje się iż taka operacja zakończy się śmiercią jedynie dawcy.


Autor: Michał „Plan9” Młotek
Zdjęcia: autor


Ruska solidność

W tym rzecz żeby zrobić coś solidnie i jak najprościej...żeby nie miało co się popsuć.. Rosjanie kiedyś tak robili, jak jest z jakością teraz...nie mam pojęcia ale mam nadzieje że też dobrze...;)

Super opis

pozdrawiam Michał