Pani Poseł listy pisze...



Interpelacja numer 6724 w sprawie regulacji dotyczących posiadania i używania wiatrówek


Artykuł opublikowany w Metrze podniósł ciśnienie większości strzelców wiatrówkowych. Hanna Zdanowska, Posłanka PO z Łodzi, skierowała do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji interpelację w sprawie posiadania i używania wiatrówek.
Na podstawie samego tylko artykułu, opublikowanego w niewiele znaczącej gazetce, rozpoczęła się panika. Na forach internetowych można było przeczytać przeróżne wypowiedzi, od deklaracji emigracji, poprzez wyzwiska wobec Pani Poseł, aż po akcję ratowania środowiska w wykonaniu samozwańczego aktywisty, znanego z "pożyczania sobie" cudzych artykułów. Przez litość dla wypowiadających się, pominę tutaj cytaty i nicki, skoncentruję się zaś na FAKTACH.

Sprawa pierwsza
WSZYSTKO co wiemy na ten temat, bierze się z krótkiej notatki prasowej.
O co pytał dziennikarz, jakie fragmenty odpowiedzi wybrał: tego nie wiemy. Pozwolę sobie zdradzić, iż dziennikarz ten potrafił zadzwonić i spytać się: "Co pan sądzi na temat badań psychologicznych wszystkich posiadaczy wiatrówek, bo właśnie zmieniła się ustawa?"
Jakie pytanie zadał przedstawicielowi LOK, możemy zgadywać. Pewnie w stylu "Czy to prawda, że wiatrówka nie może zrobić krzywdy?" Odpowiedź, którą zacytował, staje się wtedy całkowicie poprawna, choć w kontekście artykułu - co najmniej nie na miejscu.
Jak widać, warto zachować dystans do tego, co jest w tej notatce. Co przecież było oczywiste, prawda?

Sprawa druga
Temat został opublikowanej w niewiele znaczącej gazetce. "Metro" z założenia jest gazetką lekką, łatwą i przyjemną, do przeczytania w czasie jazdy środkami komunikacji masowej. Jako, że właścicielem jest Agora S.A, łatwo się domyśleć, że stanowi ona szkołę dla dziennikarzy - ci dobrzy już dawno piszą w "Gazecie", nie jest też najważniejszym medium Agory.
Sprawa interpelacji Pani Poseł jest tak ważna, ze została w "Gazecie" pominięta, nie przeczytamy o niej także w innych tytułach uznawanych za opiniotwórcze. "Rzeczpospolita" milczy, "Polityka" czy "Wprost" nie poświęcają tematowi swojego raportu, nawet w "Faktach" czy "SuperExpressie" dziwna cisza.
Jak widać, ważność tej publikacji jest w okolicach miejsca, w którym zwykle możemy znaleźć "Metro", czyli takich okrągłych pojemnikach stojących przy przystankach. Co w sumie jest oczywiste, prawda?

Sprawa trzecia
Wprowadzenie obowiązku badań lekarskich dla właścicieli wiatrówek może być wprowadzone tylko poprzez ustawę. Ustawę o broni i amunicji, żeby być ścisłym. Żeby tego dokonać, potrzebna jest nowelizacja.
Wbrew twierdzeniom, które padły na forach internetowych, interpelacja nie jest tożsama z inicjatywą ustawodawczą - nie jest to projekt ustawy (tak jak słynny projekt Posła Czumy), nie jest to wniosek do komisji pracującej nad ustawą (nie ma zresztą takowej)... czym więc jest interpelacja?
Interpelacja jest to zapytanie posłanki lub posła skierowane do premiera, ministrów lub prezesów NBP i NIK. Poseł ma prawo się pytać. Robi to w formie interpelacji. Nie musi się tłumaczyć dlaczego. Ot, ciekawość go zżera, to spyta się Ministra Rolnictwa "Ile jest kogutów w Polsce i czy są kolczykowane?". Głupie? Możliwe, ale Minister Rolnictwa musi posłowi na to pytanie odpowiedzieć.
Kolejny aspekt interpelacji to sama formuła zapytania. Poseł może się pytać. Nie wnioskować, nie zgłaszać poprawek, itd. Czyli interpelacja Pani Poseł to zapytanie. Skoro zapytała, to otrzyma odpowiedź. Koniec. MSWiA z tym pytaniem nic więcej nie zrobi.
Jaki jest skutek takiego pytania? Żaden. Owszem, interpelacje mogą dotyczyć spraw ważnych, mogą także spowodować debatę, ale od interpelacji do zmiany ustawy droga jest długa. Jak pokazuje praktyka, znaczenie 99% interpelacji jest zerowe, a nowelizacje nie powstają na skutek interpelacji. Nie taka jest w praktyce droga legislacyjna.
Jest to chyba oczywiste: jeden poseł nie może zmienić czy narzucić zmian prawa wbrew rządowi, partii, koalicji, innym posłom, itd.
Jak widać, znaczenie interpelacji jest porównywalne ze znaczeniem notatki prasowej w "Metrze", wyląduje zresztą w dokładnie tym samym miejscu. Wystarczy sprawdzić co jest "interpelacja" i staje się to oczywiste, prawda?

Skoro już uspokoiliśmy się, a notatkę prasową "Metra" jak i interpelację Pani Poseł traktujemy z odpowiednim brakiem powagi, zastanówmy się, czy jest o co walczyć? Pisać pisma, interweniować, tłumaczyć, dyskutować?
Czy jest powód do zwoływania pospolitego ruszenia, nakręcenia całej kampanii?
Jak widać - nie.
Ujmę to dosadniej. Nie tylko nie ma sensu, ale jest to szkodliwe.
Za czas jakiś Pani Poseł dostanie odpowiedź z MSWiA... i sprawa się zakończy. Robienie szumu, zarzucanie petycjami, awantury i obelgi spowodują, że Pani Poseł poczuje wagę problemu, co najpewniej (wobec powszechnych wyzwisk w jej kierunku) zaskutkuje tym, że wprowadzenie tych nieszczęsnych badań stanie się jednym (a może i jedynym) celem w jej kadencji.
Oczywiste jest (mam nadzieję), że środki należy dobierać proporcjonalnie do zagrożenia. Kierowanie zapału i energii środowiska na nic nie wartą interpelację jednego posła jest śmieszne i tragiczne. Śmieszne, bo przypomina użycie armaty do zabicia muchy, tragiczne, bo świadczy o braku elementarnej wiedzy. Cieszy mnie, że wypłynął samozwańczy przywódca wiatrówkowiczów, jednak radziłbym tak jemu jak i wszystkim wokół: ciszej nad tym trupem...
Nowelizacja ustawy o broni i amunicji umiera powoli w zakamarkach Komendy Głównej Policji, energię i zapał lepiej zachować na czas, gdy zostanie reanimowana. Obecny rząd nie zamierza się tą ustawą zajmować, z czego pozostaje się tylko cieszyć. Za trzy lata może się to zmienić.
Niestety, samozwańczy wódz chce zbawić wszystkich. Zapomina, że jaka by aktualna ustawa o broni i amunicji nie była, to umożliwia nam wszystkim (nie tylko wiatrówkowiczom) uprawianie hobby. Kolejna nowelizacja prędzej to utrudni, niż ułatwi. Powtórzę więc raz jeszcze: ciszej nad tym trupem!

Zdaję sobie sprawę, że większość strzelców wie wszystko lepiej. W porządku, takie jest prawo demokracji i wolności słowa. Nikt nie musi zgadzać się z naszym zdaniem.
Publikujemy poniżej treść interpelacji numer 6724 w sprawie regulacji dotyczących posiadania i używania wiatrówek.
Zanim krzyknie ktoś "do broni, mości szlachta!", proszę o wyczytania z treści interpelacji nadchodzącej nowelizacji ustawy z wprowadzeniem badań lekarskich dla wszystkich wiatrówkowiczów. A przede wszystkim, o porównanie z notatką prasową. Potraktujmy to jako mały test na inteligencję.


Wiatrówki to nasze hobby, interpelacja numer 6724 w sprawie regulacji dotyczących posiadania i używania wiatrówek

Wiatrówki to nasze hobby, interpelacja numer 6724 w sprawie regulacji dotyczących posiadania i używania wiatrówek


A teraz uwaga! Oto odpowiedź Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji:


Wiatrówki to nasze hobby, interpelacja numer 6724 w sprawie regulacji dotyczących posiadania i używania wiatrówek

Wiatrówki to nasze hobby, interpelacja numer 6724 w sprawie regulacji dotyczących posiadania i używania wiatrówek


Dobrze, a teraz ostatnie pytanie z testu na inteligencję:
Kto jeszcze, poza Wnekiem, jest chętny do prowadzenia na barykady ludu roboczego?


Autor: Miłosław Majstruk


Woooow! Klask, klask,

Woooow!

Klask, klask, klask!

czekany...

komisarz Rapacki jest od dzis moim idolem! Serio! :)


Hmm a może by tak...

Ustanowić cenę urzędową (minimalną) na wiatrówki do 17J np. 400-500zł, jestem pewien że skończył by się handel tanimi wiatrówkami made in China, które psują nam strzelcom renomę.

Teraz co zrobić z istniejącą armią nierozgarniętych młokosów, którzy strzelaja do wszystkiego co się rusza ? Sama rejestracja coś pomoże ? Nie wiem.


portret użytkownika misior

Wtedy było by drożej.

Wtedy wszystkie wiatrówki by zdrożały o 400 - 500zł.

 

Cicha woda brzegi rwie... :]

 


Dobrzy ludzie są zawsze przekonani, że mają rację. - Barbara Graham (stracona w San Quentin 3 września 1955)

Pomysł;))

A może, obserwujmy zachowania naganne i piętnujmy je:) Myslę,że sami możemy powoli chwasty wyrwać:))


Slavia 634 + PP 3-12x42 AO

Może nie aż tak...

Jesli chodzi o cenę to nie byłbym za tym. Jednak wielu z nas zaczyna (za mną włącznie jeśli chodzi o karabinek, bo tak naprawdę zaczynałem, i ciągle się nim cieszę, od LOVa 21) od nieszczęsnej chinki. Dlaczego? Odpowiedź jest trywialna: kasa. Jak się zabawa spodoba to szybko zbiera się na coś porządnego, a jak nie to nie szkoda wyrzucić. Zastanawiam się nad czyms innym. Może jednak rejestracja, podstawowa, sprowadzona do całkowitej formalności (chodzi mi oczywiście o < 17J), może nawet od razu przy zakupie. Coś w stylu "Iksińki kupił wiatrówkę" i do bazy danych. Nic więcej. Może wtedy jeden idiota z drugim się odrobinę zastanowią zanim zaczną strzelać nie wiadomo gdzie i do kogo. Jednak łatwiej będzie wtedy ustalic kto w danej okolicy ma wiatrówkę.


portret użytkownika mmajstruk

...ale lepiej wcale

Nie czarujmy się - wprowadzenie choćby zgłoszenia niczego nie zmieni. Liczba wiatrówek jest taka, że 99% się do tego nie dostosuje (z premedytacją lub z niewiedzy), nie ma żadnego sposobu by to wyegzekwować. Chyba, że z dziesiątków tysięcy ludzi zrobi się przestępców. Tylko wtedy skutki będą gorsze, niż sporadyczne przypadki łamania prawa z wykorzystaniem wiatrówek.

Dodatkowo, gdy ktoś będzie chciał się brzydko bawić, to i tak to zrobi, bez względu na fakt zgłoszenia. Nie czarujmy się, wyjątkowe są przypadki, gdzie wiatrówki używa się z premedytacją do działań pozaprawnych. Ogromna większość to efekt niewiedzy, nonszalancji i braku wyobraźni. Tutaj problem leży więc nie w braku "rejestracji", a w braku edukacji.



Ojciec Donosiciel
Nosił wilk razy kilka, donieśli na Miłka...