Relacja krótka z targów IWA 2008

IWA & OutdoorClassics 2008 - Norymberga, Niemcy 14.03. - 17.03.2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Snajperki słów kilka o 35 targach IWA 2008


Jako że powstała plotka mówiąca, że dziennikarze na IWA tylko się obijają, korzystając z licznych dogodności i przywilejów, wypadałoby choć spróbować jakoś ją zdementować. Ale po co? Skoro i tak nikt nie uwierzy, że wszelkie zapewnione nam dogodności były tylko umileniem ciężkiej i niewdzięcznej pracy. Co jednak absolutnie nie zaprzeczy faktowi, że z wielką satysfakcją korzystaliśmy z naszych legitymacji prasowych w celu ułatwienia sobie życia. Dla takich chwil warto być dziennikarzem.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Wejście na targi. Ledwo połowę hali widać... a wyobraźcie sobie nabitą ją ludźmi!


Targi IWA zaczęto organizować, jak łatwo się domyśleć, wiele lat przed moim narodzeniem, a tegoroczne 35-te, jako jubileuszowe i zarazem pierwsze na których pojawiła się moja skromna osoba, miały być czymś wyjątkowym. Czy były? Dla mnie na pewno, z bardzo prostych powodów - po raz pierwszy było mi dane uczestniczyć w tego typu międzynarodowej imprezie, i po raz pierwszy czułam, że moja obecność nie była całkowicie przypadkowa i nic nie znacząca dla innych. Bynajmniej nie chodzi tu tylko o rolę tłumacza i korespondenta prasowego, dzięki któremu mogliście na bieżąco wiedzieć, co się działo. Poznając nowych ludzi, oglądając nowości ze świata w dziedzinie strzelectwa i militariów oraz wymieniając się doświadczeniami i nabywając nową wiedzę (np. na imprezie Get-together), niewątpliwie poszerzyłam swoje horyzonty, choć w malutkim stopniu przestając być anonimowa.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Jeden z wielu "centrów" pomiędzy halami - to kilkupiętrowa "studnia" z pomieszczeniami na obwodzie. Uwaga, na zdjęciu jest raptem połowa "centra"!


Pobudka o 7:00, śniadanko o 8:00, przyjazd na miejsce targów ok. 9:00. Kawka i coś na ząb w press-room’ie, no i... wyruszamy między regały! Dokładna mapa całego obiektu pozwoliła nam na zaplanowanie naszej wędrówki, tak, aby niczego nie przeoczyć. A było co oglądać. 6 hal, z czego każda z nich większa od tej z targów w Zabrzańskim Mosirze, w każdej ok. 100 stanowisk różnorakich firm. Aby zmieścić się w czasie 4 dni, bo tyle mogliśmy przeznaczyć na obejrzenie tego wszystkiego, musieliśmy naprawdę się sprężać. Zatrzymywaliśmy się przy każdym interesującym nas stanowisku, głównie przy optyce i wiatrówkach rzecz jasna, wypytywaliśmy o nowości oraz materiały prasowe, lecz niestety nie wszyscy mieli czas z nami rozmawiać. W tym roku na pierwszym planie byli przedstawiciele handlowi, którzy podpisywali umowy z poszczególnymi firmami, także my jako prasa byliśmy niestety na drugim miejscu. Jednakże, niekiedy po kilku podejściach, udawało nam się porozmawiać ze wszystkimi interesującymi firmami oraz wydobyć z nich to, co było dla nas najistotniejsze - nowości. Nie było ich jednak aż tak sporo - często zdarzało się, że na moje pytanie o nowości odpowiadano mi, że od zeszłego roku nic się nie zmieniło. Niektórzy ignorowali nas nawet do tego stopnia, że nie chciało się im iść po klucz aby dać do „pomacania” interesujące nas wiatrówki. Jednak nie możemy aż tak bardzo narzekać, bo z reguły wszyscy z nami rozmawiali, często obdarowując różnymi „giftami” (choć nie raz trzeba było mieć tupet żeby coś od nich wysępić).


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Przy takim "stosiku" można spędzić godzinę. A to tylko fragment jednego z 1046 stoisk...


Często przeszkodą w rozmowie stawał się język, lecz niekoniecznie z mojej strony... parę razy spotkałam się z przedstawicielami, którzy ni w ząb nie rozumieli angielskiego, o czym się przekonywałam niestety dopiero po moim wywodzie i próbie rozpoczęcia rozmowy (dlatego później proste pytanie „Do you speak English?” oszczędzało mi sporo czasu). Wydawało mi się to nad wyraz dziwne, gdyż wg mnie żadna szanująca się firma przyjeżdżająca na międzynarodowe targi nie powinna sobie pozwalać na coś podobnego, idąc tym samym po najmniejszej linii oporu.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Określenie "bolą mnie nogi" staje się zdecydowanie mało adekwatne... Na szczęście po czterech dniach nie czuje się bólu. Nic się nie czuje...


Co jeszcze zasługuje na niezadowolenie z mojej strony? Jak sama nazwa wskazuje, „targi” powinny być głownie miejscem handlu. Jak się okazuje, nie było to takie oczywiste, gdyż niestety niewiele stanowisk oferowało swoje towary do sprzedaży. Także w głównej mierze te targi były przeznaczone jako pokazówka dla firm i potencjalnych dystrybutorów, nie zaś dla normalnych klientów. A szkoda, bo wydaje mi się, że gromadzące tak wielką ilość ludzi wydarzenie jest doskonałą okazją na ogromny zarobek.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Nic dziwnego że każdą okazję wykorzystywało się by chwilkę odpocząć. O czym organizatorzy świetnie wiedzieli, więc przez cały czas targów odpoczynek umilany był... muzyką na żywo! Nic dziwnego że wszyscy jednogłośnie stwierdzają, iż o takim poziomie organizacji targów w Polsce możemy tylko pomarzyć.


Niewątpliwą zaletą był ogólny wystrój i projekt wydarzenia – nie było problemów ani z dojazdem, ani z odnalezieniem się w tym wielkim budynku. Wiadomo, że jako prasa mieliśmy znacznie łatwiej – osobne pomieszczenie, możliwość korzystania z Internetu, darmowe wejście na imprezę Get-together. Co nie znaczy że z innymi obchodzono się znacznie gorzej, choć wprawiało mnie w zastanowienie, za co oni nam tak dogadzają… Profesjonalne podejście do organizacji było widoczne na każdym kroku, choć na samym początku nie uniknęliśmy małego nieporozumienia, dotyczącego naszych legitymacji prasowych, które jednak szybko zostało wyjaśnione.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Nie zawsze wystawca miał czas dla mediów, nie zawsze były nowości... a czasem nawet nie dało się porozumieć


Podsumowując - pomimo pewnych wad cała impreza była naprawdę super. Szkoda tylko, że tak mało osób zdecydowało się z nami pojechać, bo zdjęcia i reportaże nie są w stanie oddać tego, co można zobaczyć oczyma. I wbrew temu co twierdzi kolega Parol, wcale nie otaczał mnie tłum adoratorów, a jak już, to niestety nikt w moim przedziale wiekowym. Pomimo mojej pełnoletniości wciąż czuję się za młoda na takie towarzystwo. Co jednak nie przeszkodziło mi w usprawiedliwieniu swym młodym wiekiem przekornej i zadziornej natury, o której niektórzy mieli okazję przekonać się na własnej skórze...


Wiatrówki to nasze hobby - reportaz z targów IWA 2008
Możliwość obejrzenia i "pomacania" najnowszych czy najdroższych "zabawek" jest jednak niepowtarzalna i wyjątkowa. Dla takich chwil zapomina się o ciężkiej doli dziennikarza...


Materiał zdjęciowy, dostępny tylko dla zarejestrowanych użytkowników:

[U] Część pierwsza - piątek

[U] Część druga - sobota

[U] Część trzecia - niedziela


Autor: Martyna "Snajperka" Pindel
Zdjęcia: Marcin "Parol" Pałucha