Wiosenne Morsko 2008, 18-20 kwietnia 2008



Morsko - reaktywacja


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Od lat "Morsko" stanowiło kultowe miejsce spotkań strzelców z całej Polski. Właściwie nikt nie wie do dlaczego tak się przyjęło – przecież znacznie rozsądniej byłoby zebrać wszystkich wiatrówkowiczów w bardziej optymalnym miejscu, np. gdzieś w centralnej Polsce. Próby takich przedsięwzięć nie do końca zakończyły się sukcesem – pomimo faktu, że wiele ważnych imprez, takich jak Mistrzostwa Polski zostały już przeniesione w okolice Warszawy, Morsko – jako najbardziej nastrojowe miejsce zlotów – pozostało do dziś. Moim zdaniem powód jest jak najbardziej oczywisty. Zazwyczaj, w myśli organizatorów, najważniejsze jest przygotowanie jak najlepszych zawodów, a z perspektywy strzelców jest to okazja do rywalizacji i wymiany doświadczeń z towarzyszami. Z Morskiem natomiast, było całkiem na odwrót. Na pierwszym miejscu było zebranie wszystkich w jednym miejscu i wspólne postrzelanie, a przy okazji organizowano zawody. Całkiem naturalne jest że od czasu kiedy zorganizowano pierwsze "Morsko" zaszło wiele zmian, które utrudniają powrót do dawnego klimatu tego zlotu. Zmiany te dotyczą głównie strzelców, którzy w pogoni za jak najlepszym wynikiem zapomnieli o tradycji Morska – zlotu, a rozpoczęli nową: Morska – zawodów.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Parę suchych faktów

Tradycją stało się, że na ten zlot przyjeżdża się parę dni wcześniej, pomimo tego, że same zawody trwają przez dwa dni. W tym roku jednak nie było już tylu ludzi przy stołach i imprezy do białego rana. Trudno się dziwić, bo gdy chce się osiągnąć dobry wynik na zawodach trzeba się trochę wyspać. Zawodnicy nauczeni doświadczeniem wiedzieli, że w Morsku, na dzień po imprezie jest się nie do życia, a już na pewno nie do strzelania. W tym wypadku większość poszła spać wcześniej, a o poranku wstali radośni i gotowi na zmaganie z torem, jak to zwykle bywało, bardzo wymagającym.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


W tym roku nie było zwykłej torowej swawoli, o czym mogliśmy się przekonać już na odprawie. Tym razem sędziowie nie tylko ostrzegali, ale również surowo wprowadzali swoje ostrzeżenia w życie, czego efektem były liczne straty punktów a nawet dyskwalifikacje. Taki sposób wprowadzenia dyscypliny – niejednokrotnie krytykowany – był jednak odpowiednio uzasadniony i potrzebny, aby zapobiec wypadkom. Po takiej nauczce, jak na przykład -6 punktów "doliczone" do wyniku, nikt nawet nie śmiał popełnić żadnego wykroczenia, a co najważniejsze – strzelcy pilnowali siebie nawzajem.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Pomysł ułożenia toru 100-u figurkowego i podzielenie zawodników na dwie grupy, z czego w każdym dniu dana grupa strzelała inny tor, było wg mnie bardzo dobrym rozwiązaniem dla zawodników, choć od „ustawiaczy” wymagało dwa razy większej pracy. Teren należący do ośrodka w Morsku od lat uchodził za jeden z najbardziej atrakcyjnych pod względem układania toru – dużo pagórków, drzew i skałek stwarza duże możliwości zróżnicowania strzelania. Co jednak wcale nie znaczy, że w takim wypadku tor układa się prawie sam. Potrzeba naprawdę dużo wysiłku, aby odpowiednio wszystko rozplanować tak, aby nie doszło do żadnego wypadku. Warto zwrócić uwagę, że był on zaprojektowany na kształt koła – co znacznie ułatwiało przenoszenie się grup pomiędzy stanowiskami i udaremniało ich "przeskakiwanie" w niewłaściwej kolejności.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


O zmroku, zgodnie z tradycją, zostały rozegrane nocne zawody HFT. Przyznać trzeba, iż pomysł ten rzadko kiedy sprawdza się tak znakomicie w innym miejscu, poza właśnie Morskiem. Znacznie trudniej jest zlokalizować cele a już przede wszystkim w nie trafić w ciągu dnia, a co dopiero nocy! Wielkie gratulacje należą się koledze Jackowi Jakimowiczowi, który pomimo egipskich ciemności ustrzelił komplet figurek. To się nazywa być strzelcem wyborowym!


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Czas oczekiwania na start zawodów umilały nam dwie konkurencyjne firmy zajmujące się dystrybucją sprzętu nie tylko wiatrówkowego, o czym informowały nas wieszając na każdym kroku bannery reklamowe. Od niedawna rozwijająca się firma "Kolba" z siedzibą w Będzinie zaimponowała pokaźnym arsenałem lunet i łuków; natomiast stały bywalec Morska – firma "Kolter", jak co roku zorganizowała zawody Kolter Cup – w strzelaniu do tarczy.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Parę moich spostrzeżeń

Po kilkugodzinnym zmaganiu się z metalowymi drapieżnikami, szaleni ze szczęścia (tym razem z powodu ukończenia toru) wszyscy pognaliśmy do kuchni, gdzie czekał na nas ciepły posiłek. Cóż tu wiele opisywać. Zajęta zaspokojeniem potrzeb żołądkowych nie bardzo zwracałam uwagę na to, co dzieje się wokół mnie. Lecz gdy już skończyłam doszłam do wniosku, że albo większość ludzi poszła spać, albo wszyscy siedzą na zero-range. Zasugerowana tym drugim stwierdzeniem wybrałam się przestrzelać karabinek, nieświadoma jeszcze, że będę miała okazję po raz pierwszy w życiu strzelać w nocnym HFT. Strzelnica techniczna, ku niezadowoleniu leniów, była sporo oddalona od miejsca noclegowego, lecz pomyślałam sobie, że dla prawdziwych weteranów strzelania nie będzie to stanowiło żadnego problemu. Ale, ku mojemu zdziwieniu, moim oczom ukazał się obraz zaledwie garstki osób. Więc gdzie są wszyscy, jeśli nie ma ich ani przy stołach w głównym punkcie zlotu, ani na zero-range?
Ludzie się zmieniają, ich upodobania również. Większość z nas woli bawić się w mniejszej grupce osób, które dobrze się znają, zamiast zintegrować się ze wszystkimi. Mogłam się o tym łatwo przekonać, odwiedziwszy parę domków. Szkoda, że tradycja grupowego spędzania czasu powoli zanika. Do tego stopnia, że po powrocie z nocnego HFT, które w moim wykonaniu były bardzo spontaniczne (nie ma to jak przymocowanie latarki do lufy profesjonalną taśmą klejącą) przy stołach pozostało naprawdę niewiele osób. Gdyby nie to, że na wcześniejszych zlotach nikomu to nie przeszkadzało, można by było usprawiedliwić ten fakt niesprzyjającą pogodą. Całe szczęście koledzy z Niemiec, z którymi miałam okazję spotkać się na torze "nocnika" dopisali towarzystwem, przy czym moja znajomość angielskiego po raz kolejny okazała się bezcenna.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Z powodu zbyt późnego pójścia spać, w sobotę rano bardzo poważnie odczułam wszelkie tego konsekwencje. Niestety, ku niezadowoleniu uczestników, pogoda diametralnie uległa zmianie, pokazując nam swoje oblicze pod postacią ściany deszczu. Mogę się założyć, że nie tylko ja z miejsca stwierdziłam, że pójście na tor w tak niesprzyjającą pogodę będzie ostatnią rzeczą, jaką dziś zrobię. Ten fakt udaremnił wielu zawodnikom wyjście na tor, a to ze względu na troskę o swoje zdrowie. Cóż poradzić, że wyjątkowo miałam ochotę wystrzelać się za wszystkie czasy i sponiewierać trochę swój karabinek, więc znalazłam się wśród grupki prawdziwych zapaleńców. Przyznam, że na początku jeszcze mi zależało na tym, żeby się nie ubrudzić, a nawet zrobiłam sobie profesjonalny nakolannik z... kawałka worka nylonowego. Po paru stanowiskach stwierdziłam jednak, że raz się żyje, i przekonana zachowaniem kolegi z grupy, bezczelnie kładłam się na ziemi w błocie. Moje starania zaowocowały wprawdzie wynikiem lepszym o marne 2 punkty, ale i tak miałam powód, aby być z siebie dumna.


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Wiatrówki to nasze hobby - reportaż Morsko wiosna 2008


Na zakończenie pragnę dodać, że zawsze cieszę się na myśl o przyjeździe do Morska, bo zawsze znajdzie się wiele osób, z którymi można mile spędzić czas. Jednak masę nieuniknionych konfliktów nieco popsuło atmosferę ogólnej integracji. Ale mimo tego dobrze, że wciąż są osoby, którym zależy na powrocie do odbywania się tej imprezy, bez względu na jej liczne wzloty i upadki, za co należy się im wielki szacunek. Obyśmy doczekali kolejnego zlotu w Morsku, równie dobrze zorganizowanego, jak tym razem.


Autor: Martyna "Snajperka" Pindel
Zdjęcia: Tomasz "Cypis" Gębala, Marcin "Pałucha" Parol


Martyno - jak najbardziej

Martyno - jak najbardziej potrafie zrozumiec twoje odczucia zwiazane z tym spotkaniem i dziele je z Toba.

Wiesz, Morsko jako kolebka pneumatycznych poczatkow strzelania pozostanie zlotowa hostoria. Zloty takie jakie sie odbywaja od 2-3 lat to juz nie zloty, a 2 dni zawodow. Takich imprez nie da sie juz chyba zrobic dla 200 ludzi. To jest wykonalne dla 50 milosnikow strzelectwa i dobrych znajomych. Potem jest juz poprostu organizacja czegos dla wielu. Wazne, zeby nie zgubic celu sprzed oczu - czyli zrobic cos dla ludzi i zeby oni mieli z tego radosc. Jak to wykorzystaja? To juz wyzsza jazda psychologii.


<p><a href="http://www.bismor.de">Sklep dla strzelców i myÂśliwych</a></p>