Praktyczny Pistolet Pneumatyczny na wiosennym Morsku 2006



Dyskwalifikacja bywa przyjemna


Jedno słowo odbijało się echem w pięknych lasach w okolicach Morska. Padało z ust zawodników niemal tak często, jak śruty opuszczały lufy pistoletów. Niestety, nie mogę go zacytować, żaden Naczelny na to nie pozwoli...


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Kto powiedział, że sędzia nic nie robi?


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Wojciech "wojtek_pl" Sawlewicz złapany podczas zmiany magazynka


Imprezy strzeleckiej w Morsku nie trzeba przedstawiać. Jej renoma znana już jest na całym kontynencie europejskim, choć pewnie i za wielką wodą niejeden słyszał o pagórkowatych terenach, na których dwa razy w roku rozgrywana jest największa w Polsce impreza dla strzelców wiatrówkowych. Po raz drugi, dzięki gościnie organizatorów wiosennego zlotu, zorganizowaliśmy zawody w Praktycznym Pistolecie Pneumatycznym.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Czasem trzeba było się dobrze nagimnastykować...


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
...a czasem też i dobrze kalkulować.


Grupa organizatorów, czyli Klub Normalnych Inaczej, postawiła tym razem na jakość, nie na ilość. Zbudowaliśmy tylko trzy tory strzeleckie, jednak stopień ich trudności został wywindowany na szczyty strzeleckich ekstremów, oczywiście w zgodzie z regulaminem. Wymagały sprinterskich biegów godnych Asafy Powell’a, akrobacji, których niepowstydziła by się Nadia Komaneczi, a i Wilhelm Tell zawstydziłby się patrząc na stuprocentową skuteczność niektórych strzelców. A nad wszystkim czuwali sędziowie, wychwytujący każde nieregulaminowe zachowanie. Trzeba to powiedzieć jasno, to były pierwsze profesjonalnie przygotowane zawody PPP.

Każdy z torów wymagał maksymalnego skupienia, precyzji i trzymania emocji na wodzy. Każde, nawet najmniejsze rozluźnienie zawodnika skutkowało błędem.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Historyczny już Crosman C40 w akcji


Tor pierwszy składał się z dwóch ustawionych równolegle ścian z oknami, za którymi ustawiono tarcze papierowe PPP, po trzy tarcze na każdą ścianę. Organizatorzy postarali się, żeby prawidłowe ostrzelanie tarcz wymagało sporych „wygibasów”, umieszczono kilka mniejszych ścianek, tarcz Penalty Target (PT - cel którego nie wolno trafić). Dodatkowo wytyczono niezbyt duży teren (tzw. „shooter line”), po którym mógł poruszać się zawodnik i wprowadzono obowiązkową zmianę magazynka podczas przejścia toru. Najczęściej popełnianym błędem było dotknięcie ściany przez zawodnika – w ferworze walki okna dziwnie zmniejszały swoją powierzchnię...

Kolejne dwa tory należały do tzw. długich, w obu przypadkach wymagały oddania minimum 32 strzałów, co wymagało od zawodników kilkukrotnych zmian magazynków.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
A tutaj w akcji najlepszy pistolet do PP - Walther CP99 Comapact


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Szybkość i precyzja - tylko i aż tyle trzeba do wygrania w PPP


Tor drugi został wytyczony wokół jednej, długiej ściany, tworząc „shooter line” na kształt litery „U”. Wymagało to od strzelca przebiegnięcia wzdłuż jednej strony ściany, powrotu i przebiegnięcia po drugiej stronie. I tutaj pojawiało się najwięcej błędów i sędziowskich okrzyków „DQ!” (dyskwalifikacja), gdyż zawodnicy walcząc o dobry czas zapominali o kątach bezpieczeństwa. Niestety, kąt bezpieczeństwa jest istotny zarówno podczas ostrzeliwania celu, jak i podczas poruszania się po torze. Tarcze zostały rozmieszczone w stosunkowo dużych odległościach od strzelca, po obu stronach ściany, co wymagało najwyższego kunsztu strzeleckiego.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Stefan "Steaven" Dygałowicz też się trochę nagimnastykował by stanąć na pudle


Trzeci tor zawodnicy, niemal jednogłośnie, nazwali wrednym. Nie dość, że wymagał aż 32 strzałów, to kształt „shooter line” dosłownie prowokował do przekraczania kątów bezpieczeństwa. Tor zaczynał się od dwóch „pokojów” umieszczonych z lewej i prawej strony, w których umieszczono po 4 tarcze papierowe dosłownie przeplecione z kilkunastoma tarczami PT. Chwila nieuwagi i traciło się punkty na „przypadkowym” ostrzelaniu zakładnika. Zaraz za pokojami zaczynał się kilkumetrowy, wąski „zygzaczek”, którym trzeba było przebiec do następnego pokoju. Organizatorzy liczyli na to, że zawodnicy będą skracali sobie drogę i przeskakiwali przez wytyczone linie, jednak profesjonalizm osób startujących nie pozwolił na takie zachowania.

Po ostrzelaniu celów w pokoju za „zygzaczkiem”, należało pobiec w prawą stronę – haczyk polegał na tym, że „shooter line” przebiegała pod większym kątem niż wyznaczone kąty bezpieczeństwa toru i... kilku zawodników dało się na tym złapać, słysząc znienawidzone „DQ!”.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
Właściciel firmy Kolter-broń.pl, Mirosław Klekot, rusza na tor


W zawodach PPP, które odbyły się w piątek i sobotę, wystartowało kilkudziesięciu zawodników. Zdecydowana większość z nich strzelała z pistoletu Walther CP99 Compact, który dzięki wysokiej ergonomii, pojemnemu magazynkowi i dużej celności jest wręcz stworzony do wiatrówkowych konkurencji dynamicznych. Zawodnikom nie posiadającym jeszcze swojego własnego sprzętu, firma Kolter umożliwiła wypożyczenie kompletnego zestawu, co wydatnie wpłynęło na ilość uczestników zawodów.

W klasyfikacji końcowej zostało sklasyfikowanych tylko 12 zawodników. Tylko im udało się zaliczyć trzy tory bez żadnego błędu. Choć nie da się ukryć, że niektórzy próbowali do skutku. Rekordzista, Paweł Supernat z Kolter Team, zaliczył bezbłędne przejście trzech torów po niespełna dziesięciu próbach. Trud się opłacił, zajął 3 miejsce w Klasie Standard.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.


Na wielką pochwałę zasługuje Ignacy Eidrigiewicz, reprezentant WKFT, startujący w Klasie Rewolwer z pistoletem Walther CP88, który w pierwszej próbie uzyskał 98% maksymalnej liczby trafień przy najlepszym czasie w swojej klasie sprzętowej. Nie spoczął na laurach i w drugim podejściu uzyskał 100% maksymalnej liczby trafień i na dodatek poprawił wszystkie uzyskane czasy, zbliżając się wynikami do najlepszych strzelców w Klasie Standard! Sędziowie i inni zawodnicy wprost nie mogli wyjść z podziwu!

Nie lada gratką był występ Mirosława Klekota, współwłaściela firmy Kolter, który startując po raz pierwszy w życiu w PPP, nie popełnił ŻADNEGO błędu na torach i uzyskał wynik końcowy dający 6 miejsce w Klasie Standard!
Po dwóch dniach biegania w upale, strzelania, emocji i nerwów, zawody PPP zostały zakończone uroczystym ogłoszeniem wyników, wręczeniem dyplomów i nagród.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.


W Klasie Rewolwer bezapelacyjnie zwyciężył Ignacy Eidrigiewicz, pozostawiając daleko w tyle Stefana Dygałowicza i Sebastiana Walkiewicza.

W Klasie Standard po raz drugi z rzędu triumfował reprezentant Klubu Normalnych Inaczej, Arnold Świerczok, deklasując kolejnych zawodników ponad 95-procentową maksymalną liczbą trafień i najlepszymi czasami przejścia torów. Kolejne miejsca na pudle zajęli Wojciech Sawlewicz i reprezentant Kolter Team, Paweł Supernat.


Wiatrówki to nasze hobby. PPP na wiosennym Morsku 2006.
A na koniec i tak biedny Wojtek musiał wszystko porachować


Muszę powiedzieć, że wiosenne PPP w Morsku A.D. 2006 było pierwszą imprezą tego typu przygotowaną na tak wysokim, profesjonalnym poziomie. Po raz pierwszy mieliśmy do dyspozycji grupę sędziów, którzy przez całe dwa dni oceniali zawodników. Bardzo wysoki poziom, zarówno pod względem technicznym, jak i regulaminowym, reprezentowali zawodnicy. Dzięki pomocy zgranej grupy ludzi, głównie z Klubu Normalnych Inaczej, zawody przebiegły bez najmniejszych zgrzytów, a przygotowanie torów i praca sędziów były na najwyższym poziomie. Nie mogę pominąć firmy Kolter, głównego sponsora zawodów, której wsparcie pozwoliło na udział w zawodach PPP znacznie szerszej grupie ludzi, której w imieniu organizatorów jeszcze raz serdecznie dziękuję.


Autor: Artur „Lars” Ignaczak
Zdjęcia: Stefan “Stn” Nyka


portret użytkownika wojtek_pl

Dawno temu i nieprawda.

Ale zabytek żeście wykopali... :D

Miałem nadzieję, że wszyscy już zapomnieli... ;)


Advocatus Diaboli Localis

"Porządny obywatel najbardziej powinien się obawiać ludzi, którzy twierdzą, że porządny obywatel nie ma się czego obawiać"