Dni Błonia, 03 czerwiec 2007

Nieoczekiwana atrakcja - zawody strzeleckie


Błonie, mała miejscowość niedaleko Warszawy. Dni Błonia, trzydniowa impreza dla mieszkańców miasta, odbywają się od dziewięciu lat. Tym razem, po raz pierwszy, zorganizowane zostały zawody strzeleckie. A wszystko dzięki dobrym chęciom pojedynczych osób - tak niewiele było potrzebne by zafundować dobrą zabawę dzieciom... i dorosłym.

Wszystko właściwie przez to, że jeden z naszych Kolegów miał prosty pomysł - zorganizować coś więcej niż festyn. W liceum położonym obok miejsca w którym odbywał się festyn działa od kilku lat sekcja strzelecka, prowadzona aktywnie przez nauczyciela PO. A skoro dyrektor szkoły od strzelania się nie odżegnuje (w młodości sam strzelał), to wystarczyło dołączyć do tego przedstawiciela gminy... i zawody gotowe. Wystarczyło kilka pudełek śrutu, cztery pistolety, i zawody się odbyły. Po raz pierwszy, choć na pewno nie po raz ostatni.


Widok na teren festynu.


Wejście na salę gimnastyczną - oczywiście Klub Normalnych Inaczej również musiał się wepchnąć...


Pomysł na zorganizowanie strzelnicy był genialny w swojej prostocie - strzelało się w poprzek sali gimnastycznej


Oczywiście wywieszony był regulamin. Opatrzony naszym logiem "Strzelczyka".


Pomimo niewielkiego nagłośnienia zawodów, drzwi się nie zamykały


Nie było ograniczeń wiekowych - strzelali jednak przede wszystkim najmłodsi


Kulochwyty były spore, a dyrekcja nie przejmowała się ryzykiem podziurawienia tynku


Wszystko było zgodnie z zasadami sztuki - były zapisy, i to z podziałem na kategorie wiekowe. W przyszłym roku mają być szczególnie uchonorowane Panie.


Chętnych do strzelania nie brakowało.


Kulochwyty były proste, a i strat w tynku czy szybach nie stwierdzono.


Zapisów pilnowały członkinie szkolnej sekcji strzeleckiej. Nie dość że urocze, to jeszcze ładne. Stąd może i taka duża frekwencja chłopców...


Widzów oddzielała rozwieszona siatka - pomysł genialny w swojej prostocie. Oczywiście z kartkami ostrzegawczymi... i naszym "Strzelczykiem".


Dopiero po 3 godzinach chętnych zaczęło brakować - czas więc był dla organizatorów by popróbować sił.


Niestety, ominęła nas inscenizacja potyczki partyzantów przebijających się do walczącej Warszawy. A było na co popatrzeć - świetnie wyposażone i umundurowane oddziały partyzantki stoczyły potyczkę z oddziałem niemieckim.


Było sporo huku... i samochód pancerny.


Autor: Maciej "Miki" Bajkowski
Zdjęcia: Miłosław Majstruk