Amatorka na strzelnicy



Tylko po której stronie lufy?


Wiatrówka. Coś między myśliwską strzelbą Rumcajsa, a amatorską imitacją „prawdziwej broni”. Niepoważne. Może nawet zabawkowe. I jeszcze upór entuzjastów wiatrówek by nie nazywać tych ostatnich bronią. Niepoważne absolutnie. Niby nie broń, a krzywdę nią zrobić można - przecież wczoraj w wiadomościach pokazywano kolejnego szaleńca, straszącego wiatrówką sąsiadów. W innym przypadku nie skończyło się na pogróżkach...

Wśród opinii dominuje pogarda albo wrogość. Skąd zatem te dziwaczne skojarzenia? Skąd społeczny ostracyzm wobec środowiska wiatrówkowego? Przecież gdyby przeciętnemu autorowi pogardliwej opinii o wiatrówkach pokazać którykolwiek nowoczesny model karabinka primo - nie uwierzyłby, że TAAAK może wyglądać wiatrówka, secundo - że TYYYYLE może kosztować.

Media donosiły o strażakach ochotnikach podejrzanych o serie podpaleń. W trakcie przesłuchań przyznawali się, że podpalali, by później wykazać się w akcjach gaszenia pożarów. Ostatnie wydarzenia miały miejsce w marcu w Koluszkach (łódzkie)[1] oraz na terenie gminy Alwernia (małopolskie)[2]. W lutym 2008 r. odbył się głośny proces myśliwego z Przemyśla oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka. Mężczyzna do winy nie przyznał się[3]. Czy jednak o strażakach i myśliwych mówi się inaczej jak z życzliwością i szacunkiem? Spośród wielu kontrowersyjnych grup, amatorskie strzelectwo pneumatyczne jest krytykowane najżarliwiej. Dlaczego?

Forum wiatrówkowe o zasięgu ogólnopolskim. Niewinne pytanie o zasięg skuteczny wiatrówki. W ramach wyjaśnienia czym jest ów zasięg, jeden z forumowiczów podaje definicję, w której pojawia się określenie „celu wielkości człowieka”. Niefortunne sformułowanie. Poproszony przez innego forumowicza o precyzję wypowiedzi, by nie tworzyć niepotrzebnych dwuznaczności, doprecyzowuje, że to cytat z jakiegoś forum. Ktoś inny oburza się, że niedługo nie będzie można powiedzieć „pałka, baseball, śmierć, strzał, kula, cel”. Kilku osób podziela oburzenie. Choć każdy rozumie, że o środowisku pisuje się źle i nie potrzeba dawać kolejnych pretekstów do ataków, to środowisko nie zamierza schodzić do podziemia. Panowie, chapeaux bas - prawdziwa partyzantka, głośno powiedzieć o strzelaniu do człowieka. Mam poważne wątpliwości czy niedługo będzie można powiedzieć „idiota”.

Telewizja. Marketowy program, w którym miły prezenter wymienia zalety karabinka za jedyne 99 PLN. Akcja marketingowa internetowego sklepu oferującego towar - od wiatrówek po sprzęt do samoobrony. Promocje, oferty i polska dwukrotna mistrzyni olimpijska w strzelectwie. Spam zalegający w skrzynkach mailowych, banery na popularnych portalach, sprzedawcy na polskim serwisie aukcyjnym. Medialny zalew informacji. Bo 10 lat w Internecie. Bo tysiące sprzedanego sprzętu. Pan Iksiński, zapytany o sklep oferujący wiatrówki, przypomni sobie właśnie o tym sklepie i złotej medalistce z Atlanty zachwalającej chińskie podróbki w wersji made in germany. Strzał w brzuch dla środowiska. Miejmy nadzieję, że z oferowanej kolekcji made in PRC - może nie wystrzeli. Choć złudne nadzieje - nie tylko wystrzeli ale i obetnie palce.

Zlot entuzjastów strzelectwa pneumatycznego. Zasięg lokalny lub quasi-ogólnopolski. I zawody i integracja przy ognisku. Full-serwis. I ludzie, którzy choć strzelają od kilkunastu lat, nadal nie pamiętają w jaki sposób trzymać karabinek, by nie mierzyć w głowę osoby stojącej obok. Pouczeni, buntują się, by „nie popadać w obłęd, bo wiatrówka nienabita”. Pouczeni ponownie, będą się upierać, że „swoje wiedzą i nie dadzą się traktować jak amatorzy”. Słysząc argument o nieszczęśliwym wypadku, których pouczający był świadkiem, nadal trwają przy swoim. Jeśli kiedykolwiek opatrywaliście ofiarę nieumyślnego postrzału, może też stała na wysokości lufy karabinka, który był podobno nienabity.

Środowisko wiatrówkowe jest niejednolite i nie jest to oczywiście specyfika tylko tej grupy. Ale właśnie w takiej grupie dobra prasa zależy od zaangażowania jak największej liczby entuzjastów. Samozwańczy pseudo-liderzy, którzy marzą o funkcji prezesa, samozwańczy pseudo-liderzy, którzy twierdzą, że nie marzą o funkcji prezesa czy grupka ludzi, która pewnie nie umiałaby płynnie wyjaśnić zasad FT to marna reklama. W wielu wiatrówkowych społecznościach lokalnych zawody przypominają grilla u sąsiada, a nie profesjonalną (choć na małą skalę) rywalizację sportową. W wielu takich społecznościach panuje kult jednostki, która podobno swoim stadkiem zarządza albo samozwańczo (z garstką rebeliantów) próbuje władzę przejąć. Wazeliniarstwo, popisy skromniutką wiedzą i pyszałkowatość to chleb powszedni widoczny nawet w internetowej wymianie doświadczeń. Szkoda. Tym, którzy chcieli coś zrobić dla środowiska wiatrówkowego, zaczyna się chcieć coraz mniej - skoro w środowisku brak zaangażowania czy choćby odzewu. Wielka szkoda.

We wstępie do jednej z nielicznych w języku polskim drukowanych publikacji na temat nowoczesnych wiatrówek czytamy:

„Zgodnie z ustawą o broni i amunicji broń pneumatyczną może kupić sobie każdy pełnoletni obywatel RP. Zakup dowolnej wiatrówki o energii strzału nieprzekraczającej 17 dżuli (J) nie wymaga uzyskania pozwolenia, natomiast w przypadku wiatrówek powyżej tego limitu wymagane jest jedynie jej zarejestrowanie. Dzięki takiej nowelizacji ustawy powstały w naszym kraju sprzyjające warunki do dynamicznego rozwoju strzelectwa pneumatycznego. Oczywiście nie chodzi tutaj o strzelectwo wyczynowe, ale o rekreację i amatorskie współzawodnictwo”[4].

W tej samej książce w abstrakcie na tylnej okładzinie okładki:

„Łatwy dostęp do broni pneumatycznej sprzyja dynamicznemu rozwojowi amatorskiego strzelectwa. Jednak do rekreacyjnego wykorzystania broni pneumatycznej nie wystarczy samo kupno pistoletu czy karabinka, potrzebna jest także stosowna wiedza na temat budowy, eksploatacji broni, jej wyboru [...] i wielu innych niuansów, których poznanie wymaga wieloletniego kontaktu z bronią”[5]

Pod abstraktem umieszczona enta w tej książce reklama firmy od polskiej mistrzyni olimpijskiej w strzelectwie.

Z tym środowiskiem chyba właśnie tak bywa - skoro na zakup może pozwolić sobie każdy, to czasem kupuje także byle kto. W dwóch cytatach z podręcznika do nowoczesnego strzelectwa pneumatycznego określenie „broń” wystąpiło aż 5 razy. Sporo, jak na cytaty z książki o wiatrówkach, które przecież bronią nie są. A jakakolwiek nowelizacja ustawy nie stworzy sprzyjających warunków do rozwoju strzelectwa pneumatycznego. Za walką o przepisy i zmiany prawa muszą stać ludzie. Za upowszechnianiem strzelectwa pneumatycznego też.

Może więc egoistycznie poczekać, aż mi chłopak sprezentuje wymarzonego repetierka, zaszyć się na działce u znajomych i strzelać do tarczy na własny użytek? Środowiska to przecież nie wzruszy. I niestety nie uzdrowi.


Autor: Nika

[1] 6-03-2008, PAP, za RP http://www.rp.pl/artykul/102809.html
[2] 29-03-2008, PAP, za RP http://www.rp.pl/artykul/113542.html
[3] 8-02-2008, Nowiny24, http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080208/PRZEMYSL/9024...
[4] Maciej Szayer, Nowoczesne wiatrówki, Bellona, Warszawa 2008, s. 3.
[5] Ibidem. Okładka. Tył.


O co chodzi ?

W tym artykule nie ma ładu ani składu,kompletnie nie wiem o co chodzi ?


850 AirMagnum +Blog 6-24x50 AOE

Chodzi o to że

społeczność wiatrówkowa zamiast popisać się wiedzą w dziedzinie wiatrówek popisuje się głupotą.

W każdej grupie są ludzie których opisała autorka i bardziej się pamięta takie postacie co "nienabitą" wiatrówką komuś strzelą w głowę niźli ludzi działających na rzecz społeczności i wizerunek grupy upada, a idiotów nie brakuje.

+/- ja tak to rozumiem.