Sytuacja strzelectwa wiatrówkowego w Polsce

Słowo wstępne o propagowaniu strzelectwa


Od kilku lat mamy w zasadzie unormowaną sytuację prawną w temacie strzelectwa pneumatycznego. Kilka milionów sprzedanych w międzyczasie wiatrówek to ogromny potencjał. Brak jest za to warunków do otwartego i bezpiecznego ich używania, brak infrastruktury, strzelnic, ludzi zainteresowanych szkoleniem młodzieży.

Przynajmniej tak się wydaje, gdy patrzy się z zewnątrz okiem laika. Ponieważ jestem tematem żywotnie zainteresowany, śledzę uważnie, co się dzieje w tej kwestii.

Moja niewielka miejscowość (8 tysięcy mieszkańców) jak i cały powiat, to pustynia strzelecka - powiat jest nowy, czyli nie było w nim starych struktur LOK-owskich a nikt inny właściwie się w Polsce na skalę masową nie zajmował strzelectwem. PZSS interesuje się wyłącznie sportem kwalifikowanym, czyli zawodnikami już wyszkolonymi i przedstawiającymi wysoką wartość. Kiedy trzy lata temu zaczynałem swoje kontakty z lokalnym samorządem w celu rozpropagowania sportów strzeleckich i wybudowania odpowiedniej do tego celu bazy, wydawało mi się, że jestem samotną jaskółką. Gdy trochę podrążyłem temat okazało się, że nie jest tak źle. Praktycznie w każdej szkole z wiatrówek się strzela. A to w klasie, a to na korytarzu, a to na warsztatach pomiędzy obrabiarkami. Sprzęt różny - trochę starych łuczników czy haeneli, sporo taniej chińszczyzny. W większości domów i mieszkań gdzieś w kącie, za szafą, czy w tapczanie leży jakaś wiatrówka.

Każde zorganizowane na terenie gminy zawody amatorów przyciągają po kilkudziesięciu zawodników. To są fakty, z którymi musi się liczyć każdy lokalny samorząd - samorządy mają w swoich statutowych obowiązkach rozwój lokalnego sportu, organizację imprez masowych, szkolenie młodzieży, i budowę infrastruktury. Tradycyjnie gros środków pochłania piłka nożna, jako sport najbardziej popularny. Ale nie oznacza to, że nie ma szans na pozyskanie od lokalnego samorządu środków na działalność strzelecką. Samorządy lokalne w swojej gestii mają szkoły - gminy podstawówki i gimnazja, powiaty zaś szkoły średnie.

W tej chwili nauczyciele WF mogą prowadzić dowolne zajęcia fakultatywne, będące alternatywą dla zajęć według oficjalnego programu - mają na to do dyspozycji dodatkowe godziny zajęć. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby takim zajęciem fakultatywnym było właśnie strzelectwo.

Oczywiście wniosek o wybudowanie w trybie pilnym strzelnicy na dwadzieścia torów, wyposażonej w elektroniczny system oceniania tarcz z wielkim prawdopodobieństwem wyląduje w okrągłym segregatorze. Samorządy trzy razy oglądają każdą przeznaczoną na inwestycje złotówkę, a kandydatów do jej pozyskania jest zawsze wielu. Dlatego należy postępować powoli acz systematycznie, metodą małych kroczków. Bardzo istotne są uwarunkowania lokalne i pozycja osoby, która chce strzelectwo w swojej gminie rozpropagować. Stosunkowo łatwe zadanie będzie miał dyrektor szkoły, nauczyciel WF, czy lokalny działacz samorządowy. Jeżeli nie jesteś taką osobą, nie ma się co załamywać - należy poszukać wśród przedstawicieli w/w jakiejś przyjaznej strzelectwu duszy i wspólnie z nią dalej zaplanować skok na samorządową kasę.

Piszę to nieco żartobliwie, choć to tak naprawdę w praktyce wygląda. W Polsce XXI wieku nie ma żadnych innych sponsorów lokalnej działalności sportowej - leży to wyłącznie na barkach samorządów lokalnych. Najczęściej ta kasa na działalność sportową jest nadzwyczaj skromna, i z góry podzielona pomiędzy zasiedziałych lokalnych działaczy sportowych. Mimo to nie należy się zrażać i cierpliwie drążyć temat.

W moim przypadku zaczęło się trzy lata temu od rozmowy z lokalnym koordynatorem sportu, spotkanym przypadkowo w okolicy ratusza. Od słowa do słowa dogadaliśmy się, że można by zorganizować z okazji zbliżających się dni naszego miasta zawody strzeleckie. I takie zawody się odbyły, na sali liceum, reportaż z nich można znaleźć na Airguns.pl. Zainteresowanie przekroczyło najśmielsze oczekiwania, więc jeszcze w tym samym roku udało się postrzelać na jeszcze kilku lokalnych imprezach - piknik sportowy, impreza komisji rozwiązywania problemów alkoholowych itp. Następny rok był jeszcze bardziej obfity w wydarzenia strzeleckie. W tym roku bez problemu udało się stworzyć dwutorową strzelnicę w piwnicy gimnazjum, oraz wybudować tymczasową, przenośną strzelnicę na osiem torów, oraz zorganizować na niej w sezonie ponad dziesięć dużych imprez strzeleckich.

Opierając się na moich doświadczeniach dziś już kolejna gmina zaczyna rozwijać na swoim terenie sport strzelecki. Na początek nie potrzeba wiele - jakieś pomieszczenie, kawałek korytarza, poddasze, w ostateczności prowizoryczna strzelnica z płyt OSB mojego pomysłu - koszt adaptacji czy wybudowania niewielki. Na początek nie trzeba też zakupić od razu profesjonalnych wiatrówek matchowych. Na to przyjdzie pora, gdy z grona chętnych dzieciaków wyłuskamy potencjalnych kandydatów na mistrzów.


Wiatrówki to nasze hobby. Sytuacja strzelectwa wiatrówkowego w Polsce.
Zacząć można na sali gimnastycznej


W najprostszej wersji wystarczy jeden człowiek, jedna wiatrówka, jeden kulochwyt. Słowem to, co każdy wiatrówkowicz już ma na stanie. Bywałem na zawodach, na których takie strzelanie odbywało się z chinki B1.

Korzystając z dobrej woli dyrektora szkoły, kierownika MOSiR-u, czy Domu Kultury za niewielkie pieniądze można dostosować jakieś pomieszczenie, nawet współdzielone z innymi.


Wiatrówki to nasze hobby. Sytuacja strzelectwa wiatrówkowego w Polsce.
Strzelnica, urządzona w piwnicznym korytarzu pod salą gimnastyczną w gimnazjum nr 2 w Błoniu


Koszta urządzenia udało się odzyskać w dotacji urzędu miasta na uroczyste otwarcie i organizację z tej okazji zawodów strzeleckich.

Samorządy rokrocznie urządzają rozmaite festyny, dni miasta, dożynki etc. To doskonała okazja, aby popularyzować strzelectwo. Można to zrobić jak za dawnych czasów robili LOK-owcy - plansza z drewna 2x1 metrów ustawiona pionowo i na niej powieszona tarcza czy cel biathlonowy. Albo można od samorządu pozyskać środki na wystawienie prowizorycznej strzelnicy.


Wiatrówki to nasze hobby. Sytuacja strzelectwa wiatrówkowego w Polsce.
Demontowalna strzelnica z płyt OSB


Czterotorową strzelnicę dziesięciometrową, widoczną na zdjęciu, da się zrobić za mniej jak dwa tysiące złotych, posłuży przynajmniej jeden sezon. Postawiona na wiosnę pozwoli zorganizować kilkanaście imprez strzeleckich. Słowem koszta da się rozłożyć tak, że jest to bardzo opłacalna inwestycja. Płyty OSB są wodoodporne, jest więc duża szansa, że wytrzymają więcej niż rok eksploatacji. Kilkaset złotych więcej pozwala podwoić liczbę torów. Za pięć tysięcy da się zrobić strzelnicę 50 metrów. Cztery osoby postawi ją w jeden dzień.

Mało który samorząd da się namówić od razu na pięćdziesięciometrową strzelnicę. Mało który amator potrafi strzelać celnie na pięćdziesiąt metrów. Ale jak zaszczepimy bakcyla u kilkudziesięciu młodych strzelców, nauczymy ich od podstaw, to ich apetyt wzrośnie w miarę jedzenia, a i gminne władze inaczej spojrzą na potrzeby tak dużej grupy.

Ważne jest również osadzenie tej grupy w jakichś strukturach - NGO, UKS, LOK. Gmina nie finansuje osób prywatnych. Ale może pomóc stowarzyszeniu, klubowi sportowemu czy uczniowskiemu. Dofinansuje organizowany letni czy zimowy wypoczynek - ale tu już wchodzimy w kwestię uprawnień organizatorów.

Strzelanie na gminnym festynie można zrobić bez żadnych uprawnień - choć na pewno się przydadzą, jeżeli organizator o nie zapyta. Wystarczy LOK-owski kwitek prowadzącego strzelanie, albo PZSS-owski sędzia III klasy. Do poprowadzenia sekcji strzeleckiej potrzeba mieć już uprawnienia instruktora strzelectwa, lub trenera. Do organizacji obozu strzeleckiego dla młodzieży trzeba mieć uprawnienia opiekuna kolonijnego.

Słowo o propagowaniu


Zawody FT/HFT to wiatrówkowa Formuła 1 - zabawa dla strzelców obytych z wiatrówką, potrafiących już strzelać i poruszać się z wiatrówką bezpiecznie. Nie da się również ukryć, że aby się w to bawić, trzeba posiadać sprzęt za kilka tysięcy złotych i sporo pieniędzy na wyjazdy. Dlatego ta zabawa obejmuje stosunkowo nieliczne i hermetyczne grono. Popularyzacja strzelectwa przez środowisko strzelców terenowych jest mitem. Jest ono w stanie wchłonąć znikomą ilość nowicjuszy, muszących spełniać w dodatku wysokie warunki brzegowe.
Popularyzacja strzelectwa przez PFTA i strzelców terenowych to pomyłka. Pomyłka koncepcyjna, organizacyjna i kadrowa. Oczywiście jakiś tam efekt osiągają, ale jest to przyrost ledwie uzupełniający straty, wynikające z wypalenia się strzelców, zmian hobby, etc.

Nie było by Formuły 1, gdyby nie istniały tory kartingowe i zawody mniej prestiżowe, ale dostępne szerszym kręgom fanatyków motoryzacji. I dopiero najlepsi w tych mniej prestiżowych zawodach stanowią narybek kadry F1.

LOK się wycofuje ze strzelectwa, wyprzedaje tereny i strzelnice. Strzelectwo lokowskie utrzymuje się wyłącznie tam, gdzie są jeszcze starzy działacze, którym się chce.

Wydawałoby się, że w tak dogodnej dla strzelectwa sytuacji prawnej, gdy na wiatrówki o energii wylotowej mniejszej niż 17J nie trzeba żadnych pozwoleń, nie powinno być żadnych trudności w szkoleniu młodzieży. Strzelnica wiatrówkowa jest tańsza od toru do kartingu, wiatrówkę kupić można za mniejsze pieniądze, niż trzeba by wydać na gokarta.

A jednak nie ma ani strzelnic, ani torów kartingowych, buduje się niemal wyłącznie boiska "Orlik" przeznaczone tylko i wyłącznie do trenowania piłki nożnej - nie uświadczy się np wokół nich bieżni dla lekkoatletów, czy toru dla skoku w dal.

Boiska "Orlik" to efekt politycznej woli premiera - entuzjasty futbolu. Niewielka szansa, by trafił się premier - entuzjasta strzelectwa. Dlatego musimy sprawy wziąć we własne ręce, i oddolnie zrobić to, czego za nas i dla nas nie zrobią politycy.

Robię to systematycznie we własnej gminie i powiecie - i widać efekty tych działań. Widzę również szerszy odzew - zgłaszają się do mnie ludzie z całej Polski, prosząc o porady i udostępnienie know-how. Czynię to zarówno w korespondencji z nimi, jak i na łamach Biesa i portalu Airguns.pl.

Moim marzeniem jest kilkustanowiskowa strzelnica dziesięciometrowa w każdej szkole, i przynajmniej jedna pięćdziesięciometrowa w każdej gminie. Dostępne dla wszystkich chętnych, żeby z wiatrówką nie trzeba było się chować i strzelać po krzakach. Żeby można było organizować ligę międzyszkolną, zawody samorządowe, czy wreszcie mistrzostwa powiatu, województwa, czy krajowe. Na poziomie nowicjuszy, dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów. Tak, żeby można było wyłuskać i wyszkolić utalentowanych zawodników w tym momencie, kiedy mają szansę na dużą karierę sportową. A przy okazji będzie mnóstwo dobrej zabawy dla całej reszty, wzrośnie w społeczeństwie kultura strzelecka i akceptacja dla tego sportu.

Co zrobić, by strzelectwo stało się dyscypliną popularną i masową? Odpowiedź jest prosta. Nie wystarczy zorganizować gdzieś na odludziu zawody, ogłosić że się odbędą, oraz zebrać wpisowe. Na taką imprezę dojadą już przekonani i zapaleni strzelcy.

Moja metoda jest całkiem inna - swoje imprezy organizuję tam, gdzie jest mnóstwo kandydatów na strzelców, często nieświadomych tego, że strzelanie im się za chwilę niesamowicie spodoba. Rozmaite dni miasta, pikniki sportowe, rajdy terenowe to doskonałe okazje, by krzewić strzelectwo wśród najmłodszych i starszych. By przekonywać do niego przedstawicieli lokalnych władz - wójtów, burmistrzów, radnych.

Ale dalej to nie wystarcza. Można pokazać, zaszczepić w ten sposób bakcyla. Ale aby utrzymać zainteresowanie strzelectwem u takiej zakażonej nim osoby, należy stworzyć warunki umożliwiające jej systematyczne treningi w jej miejscu zamieszkania, możliwie blisko - w centrum miejscowości, lub tam, gdzie łatwo dojechać środkami komunikacji masowej.

Polska przeżywa obecnie boom inwestycyjny, związany z funduszami unijnymi. Buduje się albo niedługo zacznie się budować sporo obiektów sportowych. Są to najczęściej sale gimnastyczne i hale sportowe. Obiekty takie buduje się najczęściej na powierzchni ziemi, stosując wylewkę betonową i izolację poziomą. Na terenach suchych można je podpiwniczyć, i położyć strop, na terenach podmokłych wybudować o trzy metry wyżej, podwajając powierzchnię użytkową. Oczywiście, podnosi to koszt inwestycji o ok 1/3 - dlatego bardzo ważne jest przekonywanie lokalnych władz, że inwestycje w strzelectwo się opłacą. W pomieszczeniach o wysokości 2,5 metra nie da się grać w siatkówkę, ale na strzelnicę, siłownię etc nadają się znakomicie.

Tam, gdzie nie zanosi się na taką inwestycję, często są stare magazyny, hale należące do gminy stojące od lat odłogiem. Warto się tym zainteresować, przekonać wójta, czy burmistrza, że po zaadoptowaniu na strzelnicę staną się wartościowymi obiektami sportowymi, podnoszącymi prestiż i dającymi kolejne punkty na rzecz reelekcji.

Można również wybudować tanim kosztem strzelnicę z płyt OSB, jak to zrobiłem w Błoniu i Kampinosie i przez cały sezon organizować na niej zajęcia i zawody strzeleckie. W promieniu stu kilometrów od Warszawy - a nawet dalej - chętnie podjadę, pomogę doświadczeniem i sprzętem.

Wystarczy jeden zapaleniec w gminie - nie musi być tam ani notablem, ani nikim ważnym. Wystarczy mieć chęci. W perspektywie taka działalność może się samofinansować, albo nawet przynieść niewielki dochód. Bez większego problemu można uzyskać dofinansowanie z gminy do kursu instruktora strzelectwa, czy niewielkie dotacje na każde organizowane zawody. Gmina zasponsoruje nagrody, kupi medale czy puchary. Jeżeli zdobędziecie uprawnienia instruktora albo trenera, jest szansa na zatrudnienie w MOSiRze, albo na założenie UKS, finansowanego przez gminę - szkolenie młodzieży leży w jej obowiązkach statutowych. W ramach takiego UKS można organizować akcję letnią, zimową, albo obozy sportowe dla wychowanków - również dofinansowane przez gminę i z wynagrodzeniem dla kadry z tego samego źródła.

I takich zapaleńców poszukuję. Dla nich przecieram szlaki, szukam najtańszych funkcjonalnych rozwiązań. Nikt nam nie da na naszą działalność milionów, ani nawet dziesiątków tysięcy od razu. Trzeba zaczynać od niewielkich, by móc stworzyć w efekcie jeden wielki twór - ogólnopolską organizację strzelecką, posiadającą w każdej gminie przynajmniej jedną strzelnicę, stworzyć ligę międzyszkolną, zawody samorządowe etc.

Autor: Maciej "Miki" Bajkowski
Zdjęcia: autor