Wiatrówka BMK-20

Chińczycy kopiują Weihraucha


BMK-20 jest to chińska wiatrówka. Tak, tak, chińska. Producentem jest duzy zakład zbrojeniowyJiangsu Xinsu Machinery Manufacturing Co., Ltd., produkujący broń wysokiej (jak na chińskie standardy) klasy.

Po tak niezbyt zachęcającym wstępie kolejne słowo wyjaśnienia. Angielska firma (British Mark - BMK, nie producent a dystrybutor - odpowiednik np. takiej niemieckiej Norconii) wpadl na pomysł by sprzedawać do Polski chińskie kopie markowych sprzętów. Niby nie ta jakość, ale cena... połowa orginału. Podobno bardzo dobrze wykonane, co w przypadku Chińczyków oznaczać może wszystko i nic.

BMK-20 to kopia Weihraucha HW-85/95. Dokładnie czego - trudno stwierdzić przeglądając materiały reklamowe. Na pewno ma słynny weihrauchowski spust Rekord.

Będąc negatywnie nastawionym zapakowałem pudło i do domu. Niestety BMK-20 dostępna była tylko w kalibrze 5.5 mm, ale jak sie nie ma co się lubi...

Pierwsze wrażenia.

Pudełko a i owszem, szaro-brązowe, nie odbiega od standardu. Czyli znacznie solidniejsze niż opakowanie "B-coś tam". W środku porządny styropian, wyprofilowany pod wiatrówkę. Niezbyt dokładnie, wiatrówka trochę lata, ale wszystko pod kontrolą.
W środku mamy karabinek, coś co przypomina tłumik i klucz imbusowy do niego.
Od razu zbadałem temat tłumika. Niestety, to po prostu skorupa, do tego bez sensu mocowana dwoma nie osiowymi śrubami. Nawet jeśli to "coś" cokolwiek tłumi, nie ma szans na osiowe zamocowanie. Przynajmniej w moim przypadku - "tłumik" za luźno wchodzi na lufę. Ale co ciekawe na innym oglądanym egzemplarzu wsuwało się go z wyraźnym trudem - czyli mając szczęście da się z marszu założyć go w miarę osiowo. Czyli podsumowując: niezbyt użyteczny gadżet.

Karabinek na pierwszy rzut oka odróżnia się od orginału dużo brzydszym drewnem łoża, szarawą a nie czarną oksydą, i brakiem wystającej śrubki do regulacji spustu Record.
No i oczywiście znaczeniami - na górze dobrze widoczny napis SMK (Sportsmarketing) - czyli oznaczenie dystrybutora. Na polski rynek - BMK (British Mark). Choć ta wiatrówka Anglię widziała jak statek przepływał Kanał La Manche...

Do tego dochodzi wrażenie surowości w obróbce - tak jakby krawędzie były mniej zaokrąglone, gorzej wypolerowane. Może być to moje subiektywne uczucie spowodowane szarym odcieniem oksydy... ale dodatkowo na na niektórych elementach widać ślady po narzędziach.
Na zdjęciu blok lufy:

Ogólnie BMK-20 wykonana jest poprawnie, bez widocznych niedoróbek technologicznych.
Jeśli chodzi o konstrukcję, to jest to składny, wygodny, dobrze wyważony karabinek.

Osada
Osada wykanana porządnie, i co najważniejsze w odróżnieniu od sztandarowych "B-coś tam" nie pomalowane chamską farbą olejną. Tutaj mamy co prawda niezbyt ładne drewno, ale uczciwie pociągnięte bezbarwnym lakierem. Jest twardsze niż standardowy chiński wyrób, nie jestem jednak do końca zadowolony z jego odporności na wgniecenia. Mieści się jednak w standardzie.
Martwi brak nacięć na łożu (ryflowania). Uważam to za poważne niedopatrzenie - dłoń się poci, a coś takiego zawsze pomoże. No, ale w tej półce cenowej jest to niestety standard. Choć i tutaj postep jest widoczny - pojawają się już egzemplarze BMK-20 z ryflowaniem.

Niestety ktoś wpadł na genialny pomysł by na kolbie nakleić ostrzeżenie przed samodzielnym rozkręcaniem i rozkładaniem wiatrówki. Da sie to oczywiście usunąć, ale od takich ostrzeżeń jest instrukcja obsługi, a nie osadzie! Szkoda że nie wygrawerowali tego jeszcze...

Łoże wyposażone w gumową stopkę. Minimalnie nie dopasowana, ale poza estetami nie będzie to nikomu przeszkadzało.

Lufa
Lufa prosta, bez luzów.
Gwint szeroki, głęboki, jak w kbks.
Obrobienie wejścia i wyjścia lufy prawidłowe.
Uszczelka prawidłowa, choć nie użyto najszczęśliwszych materiałów. Za to nie powinna się za szybko zużywać... no, w ogóle nie powinna się zużywać.
Zatrzask trzyma silno, trzeba przyłożyć od serca w lufę żeby ją złamać.
Śruba mocująca lufę do korpusu nie ma żadnej śruby kontrującej. Oznacza to że trzeba sprawdzać regularnie czy trzyma - jeśli się poluzuje to ją zgubimy. Bo oczywiście po odpowiednim przebiegu (rzędu 2000 strzałów) widać już minimalne luzy - ciągle nie przeszkadza, ale po kolejnych 2 tyś. nie spodziewam się że będzie solidnie trzymała.
Nit mocujący dźwignię naciągu jest luźny, jednak nie daje się łatwo wypchnąć. Czyli spełnia swoją funkcję.
Dźwignia naciągu trochę klekoce, ale to standard.

Korpus.
Na korpusie mamy wyfrezowaną szynę na celownik (szerokość 11.5 mm, we frezie 11 mm), z trzema otworami na kołek stopujący.
I tutaj niestety z powodu tej małej różnicy szerokości pojawiają się małe problemy z trzymaniem montażu, szczególnie że to dość kopiący karabinek. Dobry montaż ratuje sytuację, a przy montażu jednoczęściowym nie powinno być już żadnych kłopotów.
Całość korpusu wykonan dokładnie i bez zastrzeżeń.

Bezpiecznik automatyczny jest dokładną kopią orginału. Działa prawidłowo, choć przy zbytnim "zmiękczeniu" spustu potrafi zawieść - ale o tym później.

Pamiętać należy o regularnej konserwacji po strzelaniu - stosunkowo szybko pojawiają się ślady rdzy.



Przyrządy celownicze
Muszka wykonana ze znalu. Ładnie wygląda, w osłonie, ale... dwa razy karabin upadł na muszkę (był oparty o stół) i odpadła. Bezsensowna oszczędność na materiale, niestety tez coraz bardziej powszechna w innych wiatrówkach.

Szybko da się muszkę ściągnąć (jedna śrubka), i dzięki wyfrezowanej mini-szynie na końcu lufy bez problemu założyć ją można z powrotem.

Szczerbinka plastikowa. Raczej nie wzbudza zaufania jeśli chodzi o trwałość.
Regulacja w pionie to jakiś żart - wygląda dobrze, w praktyce działa fatalnie. Ponieważ śruba do regulacji jest za krótka, i brak jest sprężyny podnoszącej ramię szczerbinki (w praktyce ramie jest tą sprężyną), regulacja odbywać się może tylko przy najniższym zakresie ustawień. Totalnie nie pomyślane i całkowicie głupi błąd konstrukcyjny.
Regulacja w poziomie prawidłowa - kliki wyrażne, przesunięcie niewielkie lacz zauważalne.

Spust
Język spustowy metalowy. O dziwo nie jest srebrny czy złoty, ale czarny (oksydowany). To mi się podoba.

Mechanizm spustowy jest kopią weihrauchowskiego Recorda. Od orginału różni się brakiem wystającej śruby do regulacji spustu. Za to śruba w BMK-20 jest dużo większa, co znacznie ułatwia w stosunku do orginału manipulawanie śrubokrętem przy regulacji.

Niestety śruba do regulacji spustu jest za luźna - po ćwierci obrotu daje się wykręcić palcami, przy dłuższym strzelaniu potrafi wypaść sama.
Chiński Rekord ma też mało wspólnego z orginałem. Regulacja jest niewielka i działa tak trochę "nieśmiało".
Spust należy do twardych, więc brak porządnej regulacji mocno doskwiera. Może dlatego że jestem przyzwyczajony do miękkiego spustu.... Generalnie ten spust to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej.
Na szczęście to tylko pierwsze wrażenie. Okazuje się bowiem że fabryka za bardzo przyłożyła się do dokręcania śrub, i w efekcie zakres regulacji jest dużo większy. Wymaga to jednak odkręcenia łoża, a to będzie robione dopiero przy okazji tuningu. Czyli na razie męczymy się dalej w imię idei. Tyle że regulacja powinna była być zrobiona w fabryce - niezbyt dobrze to świadczy o producencie.

Kolejna sprawa to praca spustu. Ściągając spust napotyka się na niewielki opór w miejscu gdzie bezpiecznik blokuje spust (przy zabezpieczonej wiatrówce). Do tego czuje się chropowatość i nieregularność oporu przy ściąganiu - ewidentnie przydałoby się pracujące części Rekorda podszlifować i wypolerować.
Niestety muszę dodać iż po dotarciu mechanizmów pierwszy stopień częściowo zniknął - spust swobodnie rusza się przód-tył, a przy nie napiętej sprężynie majta się całkiem swobodnie.

Uwaga !
Zbyt duże zmiękczenie spustu powoduje iż przy odbezpieczaniu, gdy lufa jest skierowana w górę pada strzał ! Jest to niebezpieczna sytuacja - rykoszety !
Moim zdaniem jest to niedopuszczalny błąd konstrukcyjny. Wynikł on z faktu że fabryka zapomniała do mechanizmu Rekorda włożyć jednej srężynki.

Strzelamy!

Złamanie wiatrówki wymaga silniejszego uderzenia w lufę. To dobrze świadczy o zatrzasku.
BMK-20 naciąga się z pewnym trudem, pomimo że energia nie jest duża. W wersji FAC będzie to już spore wyzwanie.
Przerażające skrzypienie to pierwsza rzecz która naprawdę odrzuca od strzelania. Od razu wiadomo że wymagać będzie gruntownego przesmarowania. Na czucie prowadnica jest dobrze zrobiona, choć jak znam się na życiu da się dorobić lepszą

Pierwsze strzelanie przyniosło duże rozczarowanie. Wiatrówka należy do mocno kopiących, jest narowista. Przy twardym spuście powoduje to że BMK-20 jest karabinkiem wymagającym, nie wybaczającym błędów. Dołączając do tego małą prędkość wylotową w kalibrze 5.5 mm karabinek sieje po tarczy - po prostu zanim śrut opuści lufę ta już na skutek kopnięcia zdążyła zejść z linii celowania.
Ciekawe jest to że inny egzemplarz BMK-20 z którym miałem okazję się zapoznać był dużo bardziej przyjemny w strzalaniu. Czyżby jednak BMK były skażone chińską chorobą niepowtarzalności produkcji?

Po wystrzeleniu 1000 śrutów karabinek udało mi się z grubsza opanować, jednak ciągle zdarzają się dzikie odskoki. Skupienie też nie najlepsze... No cóż, nie jestem przyzwyczajony do narowistych wiatrówek, a i pół roku strzelania z PCP robi swoje.

Energia wylotowa oscyluje w okolicach 14J, co dla JSB Jumbo Exact daje średnio 165 m/s.

Ponieważ pożegnałem się z muszką, założyłem lunetę Simmons ProAir 4-12x40 na montażu SportsMatch.
Kolejna bardzo denerwująca sprawa. Wiatrówka delikatnie, ale za to długo diesluje. W efekcie ustawienie lunety w pionie jest praktycznie niemożliwe. Nosi raz góra, raz dół.
Okazuje się że Chińczycy całość mechanizmów zakonserwowali jakimś dziwnym olejem. Spływa on do komory sprężania i jest przyczyną długiego dieslowania - za to jak się nadmiar wypali to wiatrówka zaczyna się zacierać.

Podsumowanie
Niestety BMK-20 nie nadaje się do strzelania po wyjęciu z pudełka.
Konieczne jest gruntowne usunięcie fabrycznego oleju i porządne przesmarowanie. Do tego wyregulowanie mechanizmu Recorda i porządne poklejenie śrub.

W testowanym egzemplarzu najlepszym śrutem okazał się JSB Exact i JSB Straton.
Osiągnięto nim 3 cm skupienia na 25 m...

...i 8 cm na 50 m.

Są to wyniki poniżej przeciętnej.

Ocena:
BMK-20 jest wiatrówką przeciętną, wymagającą sporego nakładu pracy by doprowadzić ją do stanu używalności. Da się to na szczęście przy odrobinie wprawy przeprowadzić własnymi siłami. Niestety celność jej kwalifikują ją jako wiatrówkę typowo rekreacyjną - do niezobowiązującego postrzelania do puszek na bliskie dystanse. Co przy cenie 500 zł powoduje, że lepszym zakupem jest Slavia.


Test ten mógł powstać dzięki temu że:
firma KOLTER - wpadła na pomysł by coś nowego sprowadzić, skredytować ten test i uparcie powstrzymywała się od nacisków na zmianę wad w zalety
firma CEKAUS - użyczyła karabinek, śrut JSB, celownik optyczny, stertę drobiazgów, dyspensę dla męża i rozdwojenie jaźni
firma INCORSA - użyczyła śrut Crosman i H&N
strzelnica MTS - włączyła ogrzewanie i zapewniała życzliwy nadzór instruktora nad świrem strzelającym przez stanowiska


Autor: Miłosław Majstruk
Zdjęcia: autor


wiatrowka BMK

Witam przeczytalem Pana opinie i jestem troszke rozczarowany tym typem broni, bo posiadam wiatrówkę BMK 26 i co do celnosci nie mam zastrzeżeń, ale sprawnosc pozostawia wiele do życzenia .Po zakupie w/w strzelby musialem sam ją poskładac od nowa (skręcic ) .Mało tego upadla i muszka odpadła w identyczny sposób , podejrzewam że i w tym typie zastosowano ten sam materiał , a na dodatek nigdzie nie moge dostac takiej muszki .Podczas zakupu oczy mi sie świeciły ze szczescia ale po pana artykule jestem troszkę podłamany ,wiatrówke mam ponad rok i narazie sie sprawdza ale co bedzie dalej jezeli trafiłem na chinczyka .Wszystko wskazuje ze tak boczny napis BMK 26 TG CAL 4,5 mm 177 MADE FOR KOLTER 0700042 choc na górze wygrawerowano napis BMK .Pozdrawiam prosze o odpowiedz moze pan sie orientuje gdzie taka muszke mozna dostac .


portret użytkownika Luciush

Dwie kwestie:

Pierwsza: to nie "może" a na pewno chinina - jak każda BMK. BMK to tylko oznaczenie marki pod jaką dystrybutor sprzedaje te karabinki w Polsce. Brytyjskie w rodowodzie są BSA. Też na "B" ;)

Druga: co do muszki, jeśli nie pogubiłeś części, to ZnAl powinien się bez problemu dać skleić najzwyklejszym klejem cyjanoakrylowym (wszelkie Kropelki, SuperGlue i inne). Ewentualnie zadzwoń do firmy Kolter, może mają, bądź są w stanie ściągnąć od dystrybutora taką część.