BMK-30

Chińczycy nie znają strachu


BMK-30 to chińska kopia Diany 48. To spora odwaga skopiować tak kultowy karabinek, ale jak widać chińczycy z Jiangsu Xinsustrachu nie znają.
Biorąc pod uwagę że cena BMK-30 (699 zł) jest to prawie 1/4 cena orginału, Diana zaś znana jest z wysokiej jakości materiałów i wykonania, nie ma co spodziewać się cudów po tej wiatrówce.
Zobaczymy więc co za te pieniądze dostajemy.

Opakowanie
Standardowy szary karton kryje steropianową wytłoczkę w którą wsadzony jest karabinek.
BMK-30 jest za duży do tej formy, a jej kształt wyraźnie wskazuje że chińczycy mają jedną "uniwersalną" formę. Na BMK-19 pasuje idealnie, BMK-20 jest za luźna a BMK-30 za ciasna.
No cóż, to i tak aż nadto.

Karabinek jest owinięty w folię, i co najważniejsze porządnie zakonserwowany(!).
W środku mamy instrukcję po angielsku jak i polską instrukcję/gwarancję.

Karabinek
BMK-30 jest wiatrówką sprężynową bocznego naciągu.
Na kabłąku spustu mamy przyczepioną karteczkę z ostrzeżeniem żeby przeczytać instrukcję obsługi.
Na dźwigni naciągu - o obowiązku naciśnięcia dźwigni blokady po lewej stronie stronie łoża.
Na dźwigni blokady - o upewnieniu się że dźwignia jest wciśnięta podczas zamykania dźwigni naciągu.
Dobrze że nie ma karteczki z testem na inteligencję.
Ale przynajmniej nikt nie miał pomysłu żeby ostrzeżenie nakleić na kolbie, jak w BMK-20.
Dobre wykonanie, ładne łoże, czarna oksyda - to pierwsze wrażenie po rozpakowaniu.

Pamiętać jednak o regularnej konserwacji po strzelaniu. Testowany BMK-30 był pozbawiony minimalnej nawet kropli oliwy, co przy jesiennej aurze zaowocowało pojawieniem się delikatnych śladów rdzy. Oczywiście w tych warunkach nie wiem jaka wiatrówka by wytrzymała, ale warto powtarzać konieczność konserwacji. Tak jak konieczność przestrzegania zasad bezpieczeństwa.



Korpus
Korpus wyglada na solidnie wykonany. Diana charakteryzuje się pewną surowością, więc i tutaj ją widać. No, może tutaj bardziej.

Sporym rozczarowaniem okazało się mocowanie do osady. Pierwszą rzeczą jaka wyszła przy naciąganiu to że śruby nie są dokręcone.

Na korpusie mamy standardową szynę pod lunetę - nie wyfrezowaną, tylko zamontowaną jako oddzielny element.
Długość szyny - 11.5 cm, szerokość - 12.5 mm zewnątrz, 11 mm wewnątrz.
Szyna ma 5 otworów na kołki stopujące, ale regularnie umieszczonych na całej długości. Bez sensu, na montaż dwuczęściowy, dwuczęściowo kołkowany czy na jednoczęściowy obustronnie kołkowany ?
Za to śruba na końcu pełnić ma funkcję stopera. Ale wg. mnie na to ma za mały łepek. Który pewnie w wersji FAC i tak by nie wytrzymał takiego traktowania. A montaż BKL przechodzi po prostu nad nim.

Oczywiście na górze korpusu mamy znak dystrybutora - British Mark.

Za to z boku - oznaczenie modelu, kaliber i numer seryjny.

Lufa
Lufa solidna, gruba (18 mm średnicy).
Gwint solidny - bardziej by pasował do kbks niż do wiatrówki, zwłaszcza że ma krótki skok. Typowy zreszta dla BMK.
Na końcu lufy obejma będąca podstawą dla muszki. Niestety, ze znalu. Nie jest to dobry materiał na cokolwiek... choć coraz powszechniej spotykany w wiatrówkach.
Wylot lufy obrobiony prawidłowo.

Obrobienie wejścia lufy fatalne. Śrut wchodzi stanowczo za lekko - ładując trzeba karabinek trzymać lufą do dołu (no, w poziomie wystarczy), by nie wypadł. Uciążliwe.

No i najważniejsze. Lufa jest krzywo zamontowana. Karabinek bije solidnie w prawo i w dół (po pół metra - metr na 50 m).
Niedopuszczalne niechlujstwo fabryki. Oznacza to że z BMK-30 można strzelać tylko z muszki i szczerbinki, zaś żeby zamontować celownik optyczny należy stosować montaż regulowany (jak np. AOP55 SportsMatcha).

Osada
Osada z ładnego drewna, lakierowana. Trochę miękkie drewno, ale da się przeżyć.
Standardowo w BMK nie ma żadnych ryflowań. Nie jest to przyjemne, szczególnie jak się spocą ręce. Przy wymiarach i masie BMK-30 przydałoby się coś, oj przydało... Na szczęście nowe BMK-30 zaczynają mieć już ryflowaną osadę.

Baka wyraźna. Niestety, za wysoka do strzelania z muszki i szczerbinki. Dopiero w wysokim położeniu szczerbinki daje się z grubsza dobrze ułożyć głowę. Kiepsko... ale za to bardzo dobrze do strzelania z optyki. Tyle że z optyki nie da się strzelać bo jest krzywa lufa...

Stopka gumowa, odrobinę niedokładnie spasowana, ale w niczym to nie przeszkadza.

Przyrządy celownicze.

Muszka ze znalu, niestety. W BMK-20 taka mucha odpadła za drugim uderzeniem.
Pozytywne że w osłonie kołowej, i dobrze że montowana na szynie. Dzięki temu ostatniemu bez problemu się ją ściąga i zakłada powtórnie.
Konstrukcja sugeruje że można stosować w muszcze wymienne inserty - nie ma jednak żadnego w komplecie. Może trzeba kupić sobie te od Diany 48?

Szczerbinka wykonana na bazie sprężyny z wygiętego kawałka blachy.
Regulacja w pionie działa dobrze - z wyczuwalnym oporem i wyraźnym przesunięciem.
Regulacja w pozionie działa nieźle - wyraźne kliki, ale... początkowo wydawało mi się że jest popsuta. Przesywała się tylko minimalnie. Po brutalnym przełamaniu oporu zaczęła chodzić w pełnym zakresie... prawie. Regulacja dochodzi do końca w prawo, ale w lewo już się kończy 2 kreski przed końcem. Podejrzewam że szczerbinka źle została złożona w fabryce.
Pokrętła są niestety plastikowe. Trzeba uważać szczególnie na pokrętło do regulacji w poziomie, najłatwiej je stracić. No i plastik nie wróży wieloletniej eksploatacji...

Spust

Język spustowy metal albo znal. Tak samo osłona spustu.
Spust dobrze ukształtowany, pracuje dziwnie.
Przy zabezpieczeniu język spustowy można wcisnąć kilka milimetrów, potem zostaje zablokowany.
Po odbezpieczeniu w miejscu gdzie działa bezpiecznik wyczuwamy opór. Nie pada strzał, po pokonaniu go przesuwamy język do momentu aż zaczep sprężyny stawia opór - po jego pokonaniu pada strzał.
Czyli mamy spust z dodatkowym oporem! Co ciekawe, jeśli pokonamy opór bezpiecznika (bo on musi tam haczyć) i zrezygnujemy ze strzału, to przy ponownym naciskaniu spustu tego oporu już nie ma.
Sytacja ta nie ma miejsca jeśli ustawimy jałowy przebieg na krótki a spust na twardy.
Dla mnie osobiście oznacza to że spust jest fatalny - może być twardy, ale ważne żeby był płynny. Oczywiście jak się człowiek przyzwyczaił to przestaje to przeszkadzać.

Spust posiada regulację twardości i "biegu jałowego".
Przed spustem umieszczone są dwie śrubki.

Pierwsza (od języka spustowego) sluży do ustalenia twardości spustu. Wykręcanie jej powoduje że spust staje się bardziej twardy. Maksymalne wkręcenie - że jest najbardziej czuły. Niestety "najbardziej" w tym przypadku oznacza "znośnie".
Druga (od języka spustowego) służy do określania pierwszego stopnia drogi spustu. Wkręcanie jej powoduje skracanie, a wykręcanie wydłużanie drogi "jałowej" spustu.
Ciekawe, że skracanie/wydłużanie drogi ma wpływ na czułość spustu. Czyli po ustawieniu czułości ustawianie drogi powoduje że wracamy do punktu pierwszego. I tak spędziłem 10 minut na kręcenie śrubkami. No, ale przynajmniej ta regulacja jest i z grubsza działa.

Po dotarciu się wiatrówki spust zaczyna łąpać luzy - przy nie napiętej sprężynie język spustowy swobodnie lata przód-tył.

Bezpiecznik
Bezpiecznik automatyczny w formie "kurka" umieszczony jest z tyłu korpusu. Automatyczny, bo przy każdym naciągnięciu włącza się, i aby oddać strzał trzeba za każdym razem go wciskać.
Na łożu znajduje się czerwona kropka, która ma symbolizować że tylne położenie bezpiecznika oznacza odbezpieczenie. Szkoda że jest na odwrót - bezpiecznik przesuwamy do przodu by odbezpieczyć.

Przełącznik chodzi wyraźnie, tyle że ruch bezpiecznika jest minimalny. I to traktuję jako wadę - trudno tak wzrokiem, jak i palcem sprawdzić czy jest włączony czy nie.
Teraz mały test - na którym zdjęciu BMK-30 jest odbezpieczona a na którym odbezpieczona?

No, dla podpowiedzi kolejna seria zdjęć - pytanie bez zmian.

Ładowanie
Dźwignia naciągu zakończona jest gumową nakładką. To po to żeby oszczędzić rękę, ale i tak po godzinnym strzelaniu człowiek czuje kształt dźwigni...

BMK-30 naciąga się bez problemu. Oczywiście słychać serię dziwnych odgłosów ze środka, ale i tak jak na BMK nie jest źle. czyli BMK-30 wymaga przesmarowania.
Muszę zwrócić jednak uwagę że do pełnego "otwarcia" wymagane jest trochę miejsca - i miejsca po prawej na zamachnięcie się dźwignią

Bardzo dobrze rozwiązany jest system zabezpieczenia przed przypadkowym (i ostatecznym dla palców) zwolnieniem tłoka.
W środku mamy zęby o które tłok zaczepia już na początku odciągania - jeszcze zanim zrobi się miejsce by dało się palec wcisnąć.
Aby zwolnić blokadę i by można było zamknąć komorę należy go wcisnąć bezpiecznik z lewej strony. Zęby wtedy chowają się i tłok ma wolną drogę. Uwaga więc - nie wpychać paluchów przy wciśniętym bezpieczniku !

Przy zamykaniu mała niespodzianka - dźwignia idzie gładko, aż do momentu gdy 15 mm przed łożem zatrzymuje się na ramieniu które ciągnie tłok (to ten pręt w środku). Trzeba lekko nacisnąć dźwignię w dół by bez problemu wszedł na miejsce...

Uwaga... o, za późno... Przytrzasnąłem sobie palec - i to nie raz !
W ostanim centymetrze drogi dźwignia nagle dostaje przyspieszenia i doskakuje do korpusu. Jak palce są w środku... to po paluchach ! A co, gdzie je pchasz, baranie !
Daje się to zjawisko zneutralizowac regulując pręt w dźwignie naciągu.
Jak już przeszła mi irytacja i przestałem pisać te wszelki wyzwiska pod kierunkiem BMK-30, wziąłem się do roboty... czyli strzelania. Szybko doszedłem do optymalnego chwytu przy zamykaniu - dobrego bo "intuicyjnego".
Tak jest źle:

Tak jest dobrze:

Oczywiście dwie opisane przypadłości dotyczą też Diany, a wręcz każdego modelu z bocznym naciągiem... ale czepiam się wszystkiego. Jest to możliwe do wyregulowania, ale nie teraz będziemy się tym zajmować.

Na koniec powiem tylko że komora ładowania jest obszerna, okno w korpusie duże, więc nie ma najmniejszego problemu by załadować śrut.
No, może poza zbyt luźnym wejściem lufy, o czym wspominałem wyżej.

A skoro już zaglądamy do środka, to dodam jeszcze że uszczelki są dobrze wykonane, nie mam żadnych uwag co do szczelności.

Strzelanie
Strzał jest szybki, energiczny. Bez żadnych brzęczeń czy innych dziwnych odgłosów.
Odrzut umiarkowany.
Oczywiście na początku wiatrówka trochę diesluje. Potem przestaje, ale za to zaczyna się przycinać.

W strzelaniu przeszkadza wysoka baka (nie jest to problem przy użyciu celownika optycznego), kiepsko obrobione wejście lufy (wypada śrut) i kiepska praca spustu.
Po założeniu celownika optycznego okazało się że lufa jest krzywo zamontowana i bije w lewo-dół. Wyzerowanie celownika staje się praktycznie niemożliwe bez użycia montażu regulowanego.
Po ok. 1000 strzałów rozsypała się prowadnica.

Podsumowanie
BMK-30 nie przeszła testów i została zdyskwalifikowana.
Podstawą dyskwalifikacji była krzywo zamontowana lufa. Jest to niechlujstwo które nie ma wytłumaczenia, i jeśli producentowi nie chce się przyłożyć do tak kluczowego elementu wiatrówki to fatalnie wróży na przyszłość.
Kolejnym powodem dyskwalifikacji była awaria BMK-30, która uniemożliwiła dalsze przeprowadzenie strzelania.

Ocena
BMK-30 wymaga pewnego nakładu pracy by doprowadzić ją do stanu używalności. Przede wszystkim należy usunąć olej używany przez fabrykę do konserwacji i porządnie ją przesmarować. Do tego warto podkleić śruby. Niestety skomplikowana konstrukcja utrudnia dokonanie takich zmian przez przeciętnego użytkownika.
Przy użyciu muszki i szczerbinki bądź celownika na montażu regulowanym (np. AOP55 SportsMatcha) da się z BMK-30 strzelać.

W przeprowadzonych strzelaniach najlepszym śrutem okazał się być JSB Exact.
Na śrucie tym wiatrówka miała 14.5J.
BMK-30 wykazała się na tym śrucie skupieniem rzędu 2 cm na 25 m

Na 50 m skupienie osiągnęło wartość 4 cm.

Należy uznać te wartości za dobre.

BMK-30 to niezła wiatrówka za te pieniądze... gdyby działała dobrze. A nie działa. BMK-30 ma wady konstrukcyjne i produkcyjne kwalifikujące ją do całkowitego zdyskwalifikowania jako wiatrówki nadającej się do użytkowania. Nawet po ewentualnym tuningu (czasochłonnym i kosztownym) BMK-30 demonem celności nigdy nie będzie, a w zbliżonej cenie można wybrać inną celną i niezawodną wiatrówkę.


Autor: Miłosław Majstruk
Zdjęcia: autor


Test ten mógł powstać dzięki temu że:
firma KOLTER - skredytowała BMK-30 do testu
firma CEKAUS - użyczyła karabinek, śrut, celownik optyczny, chronograf i inne nie potrzebne nikomu rzeczy
strzelnica MTS - pozwoliła na demolowanie nie używanych kulochwytów