Logun Axsor

Najlepsza szwedzka wiatrówka.


Logun Axsor to nie jest wiatrówka obok której przechodzi się obojętnie.

Już pierwszy rzut oka pokazuje że nie jest to sprzęt tuzinkowy - brąz pięknie wykończonego drewna, czerń oksydy, srebro spustu i dźwigni przeładowania, a całość udekorowania czerwonym napisem Logun. Wszystko połączone w elegancką, smukłą całość daje niesamowitą przyjemność z samego faktu posiadania. Wystarczy wziąść Axsora do ręki by zakochać się od pierwszego dotknięcia..
Stanowczo, nie jest to wiatrówka przeciętna.

Fikcje i fakty

Angielski Logun prowadzi ciekawą politykę produkcji. Zamiast męczyć się konstruując wiatrówki (co im delikatnie mówąc średnio wychodzi, patrząc na konstrukcję S16) podpisują umowy z małymi, prężnymi fabryczkami i sygnują ich produkty swoją firmą.

Axsor to szwedzka firma, produkująca tylko jeden model wiatrówki. Tylko i aż, gdyż ludzie z tej fabryki znani są dość powszechnie jako pracownicy firmy FX. A co jak co, ale FX wie świetnie jak robić dobre wiatrówki PCP.
Nie ma w tym nic dziwnego. W końcu Webley także sprzedawał Axsora... jako wiatrówkę Webley Axsor. A FX-y były sprzedawany jako Loguny czy Webleye.

Ale zostawmy niuanse zaopatrzenia, popatrzmy na naszego przystojniaczka.

Dane producenta podają:

kaliber
5.5 mm
długość
1016 mm
długość lufy
495 mm
masa
3.08 kg
ilość strzałów
30


Budowa i działanie

Logun Axsor jest klasyczną w wyglądzie i działaniu wiatrówką PCP (czyli na sprężone powietrze).
Obsługa jest prosta, intuicyjna, choć zawiera kilka nietypowych rozwiązań.

Przed strzelaniem należy Axsora nakarmić.
Pod zbiornikiem ciśnienia znajduje się otwór w który wciska się końcówkę do ładowania. Otwór zaślepiony jest mosiężnym kołkiem z uszczelką. Przyznam że wygląda to trochę odpustowo - gdyby została utrzymana koncepcja chromowanej stali, nie gryzłby się to z całością.

Na dnie otworu znajduje się śruba która mocuje lufę do zbiornika. Trzeba przyznać że jest to rozwiązanie proste, eleganckie i zapewniające wysoką solidność mocowania. Swobodny dostęp do śruby też jest niewątpliwą zaletą - dzięki temu można bezproblemowo wyjąć lufę.
Wspomnę tutaj że jest to jedyny przypadek dobrze wykonanego mocowania lufy pływającej w wiatrówce. AirArms czy Daystate mogą się tylko uczyć od Szwedów.

W otwór wkładamy końcówkę do ładowania. W erze szybkozłączek rozwiązanie takie wydaje się anachronizmem. Początkowo uważałem takie rozwiązani za wadę - podobna konstrukcja w Careerze skutkuje uciążliwym, siłowym wciskaniem końcówki w karabinek.

Tutaj na szczęście końcówka wchodzi płynnie i bez problemów. Uszczelki końcówki nie są silikonwymi oringami, co dobrze wróży ich żywotności, choć może spowodować kłopoty z wymianą w przypadku ich uszkodzenia. Zawsze jednak można orginalne uszczelki zastąpić wtedy oringami zakupionymi w pierwszym z brzegu sklepie hydraulicznym.



W całym teście użyto standardowych polskich zestawów do ładowania.

Po zatankowaniu następnym etapem jest załadowanie magazynka. Co ciekawe nie jest on w osi broni - Axsor pokazał że nie musi być. W osi jest popychacz, i wystarczy.

Magazynek jest metalowy, na 8 śrutów, rewolwerowy.

Początkowo rozwiązanie takie wydaje się mało praktyczne, ale porównując z innymi magazynkami stosowanymi w PCP ten jest zdumiewająco dobry. Może przez wzgląd na prostotę?
Charakterystyczną, ciekawą cechą magazynka jest gumowy oring biegnący wokół. Jego zadaniem jest przytrzymanie śrutu w magazynku. Sposób prosty i skuteczny - nie deformuje śrutu, działa bez względu na ilość śrutu w komorach.

Niestety, nie sprawdza się to rozwiązanie w przypadku takich śrutów jak Silver Point czy Eley Magnum - czyli najlepiej strzelać ze śrutu typu Diabolo.
A i tutaj zdażają się czasem drobne kłopoty. Najczęściej jest problem z trzymaniem śrutu za główkę a nie za przewężenie - skutkiem jest niespodziewane wypadnięcie śrutu.
Wadą takiego magazynku jest ograniczona długość śrutu - jeśli będzie wystawał poza obręb magazynka to zostanie przycięty, może to spowodować także zakleszczenie magazynka. Akurat w przypadku Axsora taka sytuacja miała miejsce tylko w przypadku Elley Magnum - a jest to ekstremum wśród śrutów.
No cóż, poza tym to są wady prawie każdego magazynka, dlatego też jestem zwolennikiem wiatrówek jednostrzałowych.
Na plus przyjętego w Axsorze rozwiązania należy uznać dość prosty sposób na doładowanie magazynka bez jego wyjmowania - magazynek wystaje poza obryz bloku i daje się dość prosto uzupełnić. Przesuwając śrut po krawędzi bloku mehcanizmów (bridge-block) robi się to szybko i sprawnie. Wadą natomiast jest brak możliwości sprawdzenia stanu jego załadowania - ostatnie 2 komory nikną w bloku mehcanizmów i nie daje się określić czy zostały 1 czy 2 śruty w magazynku.



Dość dziwnym rozwiązaniem jest wyjmowanie magazynka.

Najpierw należy przesunąć pierścień który znajduje się na lufie przed blokiem mechanizmów.

Do pierścienia przymocowany jest pręcik który pełni funkcję osi magazynka.
Ale to nie wystarczy żeby wyjąć magazynek.
Należy jeszcze odciągnąć dźwignię ładowania, która nawet w pozycji "odciągniętej-spoczynkowej" parę milimetrów wchodzi w magazynek. Jest to rewelacyjne zabezpieczenie przed przypadkowym wyskoczeniem magazynka.
Wyskoczeniem, bo energiczne odciagnięcie dźwignie powoduje iż szerokim łukiem magazynek wlatuje na bok. Wygląda to dość zabawnie... szczególnie że każdy kto pierwszy raz bierze Axsora do ręki wystrzeliwuje magazynek w najmniej oczekiwanym miejscu i czasie. Sam spędziłem zabawne 5 minut chodząc pod stołami w Incorsie by złapać magazynek który nieoczekiwanie dla mnie wybrał się pooglądać nogi pracującej tam dziewczyny. No, ale przynajmniej obejrzeliśmy sobie razem...

Kolejną ciekawostką konstrukcyjną jest sam sposób przeładowania.
Otóż napięcie sprężyny bijnika nie odbywa się jak w standardowych wiatrówkach przy odciągnięciu dźwigni, ale przy domykaniu!
Jest to rozwiązanie co najmniej dziwne, i potrzebowałem trochę czasu żeby zrozumieć sens i zalety takiego rozwiązania.



Ponieważ testowany egzemplarz jest pełnej mocy (FAC), napięcie sprężyny wymaga dość sporej siły. I bezapelacyjnie łatwiej jest przeładowywać mając opór sprężyny przy wciskaniu niż przy odciąganiu.
W standardowym strzelaniu fotelowym nie jest to wygodne, ale w pozycji stojącej i klęczącej umożliwia szybkie i sprawne przeładowanie. Przy trzymaniu broni za ryflowanie łoża, dość daleko z przodu (w sposób myśliwski nie sportowy), praktycznie nie zauważa się oporu sprężyny. Czyli - rewelacja!

No tak, tylko że tym sposobem przy każdym wyjmowaniu i wkładaniu magazynka dochodziło do przeładowania broni! Odciągnięcie dźwigni poza pewien punkt musiało zakończyć się napięciem sprężyny. Bez sensu.
Okazuje się że jednak Axsor jest niesamowicie przemyślaną konstrukcją.
Przy standardowym przeładowaniu (napięcie sprężyny przy odciąganiu) nie ma praktycznej możliwości zwolnienia sprężyny bijnika. Strzał musimy oddać.
W rozwiązaniu Axsora wystarczy trzymać wciśnięty spust a popychacz bez problemu wraca na swoje miejsce bez napięcia sprężyny. Inny temat że może wtedy i tak wepchnąć śrut do lufy... ale w końcu niewiele wprawy potrzeba żeby wyczuć że załadowaliśmy śrut.
Możliwość zwolnienia sprężyny jest bardzo przydatne nie tylko przy wymianie magazynka. Także w trakcie strzelania, jak poczuje się że popychacz wszedł do lufy bez oporu, co oznacza że magazynek jest pusty. Wystarczy powtórnie odciągnąć dźwignię, wcisnąć spust, dopchnąć dźwignię, puścić spust, i już po krzyku. Strzał nie padnie - nie ma marnotrawiania wiaterku.

Pod dźwignią naciągu widać bezpiecznik.
Axsor skorzystał tutaj z prostego i sprawdzonego od lat rozwiązania stosowanego przez Daystate. Jest to obrotowy bezpiecznik, umieszczony w zasięgu kciuka. Obrócenie go jest proste i łagodne.

Spust działa łagodnie i dość miękko. Przyjemnie dla palca jest dobrana krzywizna języka jak i jego szerokość.

Spust ma dwustopniową regulację, niestety nie miałem czasu się nią pobawić. Inny temat że nie było potrzeby - fabrycznie spust był ustawiony prawie tak jak lubię.

Pod spodem łoża umieszczony jest manometr.

Nie wiem tylko dlaczego po nabiciu zbiornika do 200 bar pokazywał połowę skali full. Ale do kontroli ilości pozostałego w zbiorniku powietrza wystarczy.
Nie zaleca się nabijania zbiornika kierując się wskazaniami manomtru integralnego z wiatrówką. Do kontroli ciśnienia ładowania służy manometr na zestawie do ładowania.

Na końcu lufy znajduje się nakrętka osłaniająca gwint męski 1/2 UNF. Jest to standardowy gwint pod tłumik, co umożliwia stosowanie większości z dostępnych na rynku tłumików.

Akurat "przypadkiem" dysponowałem tłumikiem Logun w kalibrze 5.5 mm więc była okazja przetestować. Nie, źle się wyraziłem. Logun Axsor jest tak przeraźliwie głośny, że strzelając w pomieszczeniach zamkniętych miałem do wyboru - albo zakładam tłumik, albo ochraniacze słuchu.
Tłumik ma jednak minimalnie negatywny wpływ na celność, więc musiałem wybrać ochraniacze.

Osada jest orzechowa, o bardzo ładnej linii słojów, i co najważniejsze jest naprawdę nieźle wykończona. Nie jest to wprawdzie Old London, ale niestety normą jest teraz lakierowanie osad. Tutaj lakier jest jednym z najładniejszych i najdelikatniejszych jakie widziałem.
Baka wyraźnie zaznaczona, prawostronna. Niestety, trochę za niska - przy średnim montażu celownik był jednak za wysoko. A przez wzgląd na magazynek trudno stosować montaże niższe.

Kolba zakończona jest pełną stopką z twardej gumy.

Ryflowania wyraźne, zapewniją pewny chwyt nawet spoconej dłoni.
Co ciekwe chwyt pod prawą rękę jest wykonany tak że nie tylko można objąć kciukiem szyjkę kolby, ale także umożliwia wygodne strzelanie "angielskim chwytem" - czyli z kciukiem ułożonym w osi broni.

Wrażenia ze strzelania

Logun Axsor jest wiatrówką bardzo przyjemną w strzelaniu, przeszkadza jedynie niska baka. Nie było czasu i warunków by pokombinować trochę z montażami... powinno się udać coś z tym zrobić. Dyskomfort powoduje także straszliwy hałas - Axsor jest głośniejszy chyba od broni palnej w kalibrze 223 Remington. Tłumik staje się więc obowiązkowym elementem wyposażenia.

Wiatrówka okazała się być lekko wymagającą jeśli chodzi o śrut. Po dobraniu właściwego pokarmu Axsor pokazuje jednak na co go stać. A jak na tak długą lufę i energię na poziomie 40J stać go na wiele.
Z testowanych śrutów H&N Neue Spitz Kugeln i Silverpoint zostały zdyskwalifikowane - na 25 m. nie mieściły się w tarczy 17x17 cm.
Dobrze sprawował się JSB Jumbo Exact, JSB Jumbo Straton, H&N Barracuda, H&N FT, H&N Silhouette i Crosman Premier.
Przy wprowadzaniu śrutu do lufy czuć było że przycina śrut H&N FTT i H&N Hollow Point.
Do strzelania nie nadawał się Elley Magnum - okazał się być za długi i powodował zablokowanie magazynka.

Po testach okazało się że najlepszymi śrutami był JSB Exact 5.52 i Crosman Premier.

Jak widać na 25 m bez problemu uzyskuje się skupienie rzędu 2 cm, a na 50 m. rzędu 3 cm.
Jak na wiatrówkę 5.5 mm w wersji FAC jest to rewelacyjny wynik.

Podsumowanie

Logun Axsor jest świetnie przemyślaną i dobrze wykonaną konstrukcją. I co ważne, ma dużo elegancji.
Szkoda tylko że do testów dostępna była tylko wersja pełnej mocy w kalibrze 5.5 mm. Ciekawy jestem bardzo parametrów Axsora w 4.5 mm i energii 16.3J.

Przez wzgląd na konstrukcję i energię jest to idealna wiatrówka do polowań. Niestety (lub stety) jest to w Polsce zabronione. Pod każdym względem widać że konstrukcja jest ukierunkowana na odstrzał szkodników. I gdybym miał być zawodowym "pest-kontrolerem" to bez chwili zastanowienia mój wybór by padł na Axsora. 40-50 strzałów, 40J energii, celność na poziomie 2-3 cm na 50 m... czego chcieć więcej ?

Autor: Miłosław Majstruk
Zdjęcia: Karol "Diesel" Kiełbasiński

Artykuł o zbliżonej treści ukazał się w numerze 2/2005 "Arsenału".

Test ten mógł powstać dzięki temu że:
firma INCORSA - użyczyła wiatrówkę, śrut Crosman i H&N do testów
firma CEKAUS - użyczyła śrut JSB, celownik optyczny, chronograf i jeszcze parę różnych dziwnych rzeczy
warsztat samochodwy ROTO SERVICE - użyczył miejsca do wykonania testów.


portret użytkownika deerhunter

Logun axsor

Opis wiatrówki super ! właśnie jestem szczęśliwym posiadaczem Loguna Axsor 4,5 w limicie 16,6 J. luneta Weaver Varminter 6-24x42 na 25 metrów jedna dziurka w tarczy, w wolnych chwilach przetestuję na dalsze dystanse.


deerhunter