BMK-30 - w trzewiach mocarza


Opis BMK od strony użytkownika znajduje się na Airguns.pl od dłuższego czasu. Król jaki jest każdy widzi, jednak nie każdy widzi co taki król ma w środku. Postaramy się to naprawić.

Opiszmy w skrócie wrażenia ze strzelania. Wiadomym jest że baka jest za wysoka - to akurat mocno przeszkadza. Zeby móc celować z wykorzystaniem muszki i szczerbinki policzek trzeba przyłożyć ZA baką, w miejscu gdzie łoże jest niższe i oko ma szansę ustawić się w lini z przyrządami. Ściagamy spust - opór, w porządku, zaraz strzeli. Ale nie, drugi opór! I nagle strzał. Kopniak potężny, skutkujący silnym uderzeniem łoża w kość policzkową, cholera... to bolało! Ze 25 J jak nic. Pomiar na chrono - 14J. Czyli odrobinę więcej jak stuningowana Slavia...

Coś tu jest nie tak. Zajrzyjmy więc do środka. Po zdjęciu łoża i rozebraniu wiatrówki na części pierwsze ukaże nam się mniej więcej taki widok:

Jest tu właściwie wszystko poza sprężyną i prowadnicą ktora leży gdzieś obok. Rzućmy okiem na poszczególne elementy. Jest to tylko rzut oka, szczególy i diagnoza będzie dalej.

Korpus i lufa

Oksyda dobrej jakości, powierzchnia dobrze przygotowana. Bez zadziorów czy głębokich rys, no i to logo ... wiatrówka z klasą.



Otwarty port ładowania przyciąga wzrok stalowymi zębami bezpiecznika zapadkowego rodem z niemieckich fabryk Diany.

Rozwiązanie to jest banalnie poste, ale nadzwyczaj skuteczne. Palce czują się o wiele lepiej gdy oczy widzą cylinder zblokowany kawałkiem solidnej zebatej stali. Wnętrze korpusu jest również oksydowane.
Rzut okia do środka, i kolejna miła niespodzianka.

Wnętrze korpusu przyzwoicie wykonane, ścianki nie są lustrzane ale proste, gładkie i bez rys. Tak jak powinno być. Widoczne w oddali wejście do lufy...

Wszystko w porządku, gdyby tylko jeszcze lufa miała namiastkę stożka wejściowego. Ale bez przesady, BSA też nie ma, więc dlaczego BMK powinno mieć? W końcu też jest na literę B. Jak widać powyżej bezpiecznik zapadkowy idealnie prosty nie jest, ale działa, i to skutecznie.

Niestety jakość wykończenia szyny pod optykę szybko sprowadza na ziemię.

Niestety, to wciąż wiatrówka z Chin. Ale nic to, spójrzmy na lufę... tak... to jest to. Gruba, masywna, z litej stali. Nie ma żadnych nakladek czy optycznych pogrubiaczy, ta lufa ma naprawde 18 mm średnicy. Oj spodobało mi się to. Niestety są też minusy. Jak wynika z testów celności lufa jest krzywo osadzona. Mozna próbować skorygować to "prostując" samą lufę, jednak przy 18 mm średnicy na pewno nie bedzie to łatwe.
Wyjście i korona...

Widoczny jest gruby i głęboki gwint. I coś co miałoby szansę być koroną, gdyby tylko było co najmniej o 2 mm płytsze. Ale zadziorów nie stwierdzono, czyli do zaakceptowania.

Cylinder

Wykonany z zadziwiającą starannością jeżeli chodzi o wykończenie. Gładziutki z zewnątrz, wydał mi się po prostu ładny. Takie skrzywienie faceta lubującego się w stali.

A środek... cholera... prawie lustro, i czego tu sie czepić ?

Czolo cylindra już nie lustrzane, ale to akurat nie ma znaczenia. Uszczelka osadzona pewnie, centrycznie, bez nadlewów czy niedoróbek.

Ogólnie cylinder wykonany jest dokładnie, tak jak trzeba. Vivat China!

Tłok

Ciekawe.. oksydowany. Przednia część tłoka prowadzona jest na uszczelce i stalowym pierścieniu wewnątrz cylindra, tylna część o większej średnicy obiera sie bezpośrednio o korpus.

Uszczelka krótka, solidna, dopasowana. Po chwili można zorientować się jak jest przymocowane czoło tłoka... voila!

Tłok jest konstrukcją o zaczepie centralnym, jakby ktoś nie wiedzial - gas struta zamontować się nie da.

Spust

Spust jest masywną konstrukcją ze wszystkimi dosłownie elementami schowanymi w ąrodku. Z zewnątrz nie widać niemal nic. Konstrukcja spustu jest tak "przemyślna" że warta jest całkiem osobnego opisu. Aha, przy rozkładaniu przygotować magnes. Do szukania uciekających kuleczek...

Jest niby regulacja. Z naciskiem na niby. Podwójny opór mocno dezorientuje, trzeba się przyzwyczaić co troche trwa.

Sprężyna i prowadnica

Sprężyna w tym "pneumatycznym moździerzu" to ciekawy mix dokladności i niechlujstwa. Dokładność - równe zwoje o identycznych średnicach nawinięte z dobrze wyglądającego drutu.

I niechlujstwo - typowo chińsko-turecka finezja zakańczania sprężyn. Warto zaznaczyć że sprężyna jest "wciepnięta" luzem, bez jakiegokolwiek napięcia wstępnego.

O prowadnicy wypowiadać się nie będę, bo jedyne co mozna by powiedzieć to rzucić w "eter" kilka kobiet lekkich obyczajów. Prowadnica wykonana jest z beznadziejnego materiału. Bardzo kruchego i łamliwego. Nie dziwiota przeto że wytrwała jedynie 1000 strzałów. Totalnemu zmasakrowaniu uległ kołnierz prowadnicy.

Obecnie BMK-30 ma nową prowadnicę z ertalitu.

Dobrze... obejrzeliśmy wszystkie elementy... ale dlaczego ten sprzęt tak kopie pomimo 14 J i dlaczego tak rzęzi przy naciąganiu?

Diagnoza

Pierwsze podejrzenie padło na tłok. W ruch poszła waga elektroniczna.

No ładnie, prawie 300 gram. Nie pamiętam czy słynący z kopniaka Hatsan nie ma tłoka o podobnej masie, bo coś mi sie wydaje że ma. Szybki test za pomocą suwmiarki pokazał że w dnie tłoka kryje się 15 mm litej stali.

Uszczelka jakoś nie wzbudziła mojego zaufania .. i nie miała prawa. Uszczelka tłoka wykonana została z "czepliwego" materiału. Gdy materiał jest właściwy to po powierzchni uszczelki mozna przesunąć paznokciem czy śrubokrętem, który bedzie się delikatnie ślizgał po materiale. Tutaj poślizg nie występuje, zamiast tego mamy radosne "podskoki". Znaczy to że uszczelka sama z siebie nie zapewnia żadnego poślizgu, nawet nasmarowana może trzeć. No cóż, to wyjaśnia skokowy opór na dźwigni naciągu, który daje wyjątkowo dużo radości w połączeniu z oryginalnym "olejem kokosowym" użytym do smarowania w fabryce. Test "strzykawki" wykazuje że wraz ze wzrostem ciśnienia w cylindrze wrasta opór przesuwu tłoka i skoki uszczelki stają się jeszcze bardziej wyczuwalne. Już lepiej chyba być nie może.

Zaintrygował mnie metaliczny dźwiek gdy przesuwa się tłok w cylindrze, nawet wtedy gdy tłok nie dotyka bocznych ścianek cylindra... ki diabeł ? Powinno być w miarę cicho, przód przecież powinien być delikatnie prowadzony na uszczelce. Szybkie oględziny tłoka wykazały że metalowy pierścień przy uszczelce również dotyka cylindra, ale nie na całym obwodzie.

Hmm, pomierzmy. Tłok ok, a cylinder? W takiej pozycji jest tyle:

A w takiej tyle:

Zdjęcie drugie jest niewyraźnie, wiec może podpowiem... otwór w cylindrze jest owalny, różnica w średnicy sięga 0.3 mm, co ciekawe z zewnatrz nie ma dużych odchyłek. Jak oni to zrobili, i to zachowujšc wysoką jakość wykończenia wewnątrz? I niech ktoś mi powie że chińczycy nie potrafią.

Ostatni "kwiatek" wyszedł już przy składaniu całości. Wkładamy cylinder do korpusu...

Odwracamy wiatrówkę na lufę, cylinder powoli zsuwa się w dół, i nagle robi coś takiego:

Lewitujący cylinder! Nie dotyka wejścia lufy i wisi w powietrzu... no, prawie, wystarczy przyjrzeć się prawej krawędzi portu ładowania.

Caly korpus jest delikatnie zwichrowany, zwłaszcza w części gdzie wycięty jest port ładowania i dalej, w miejscu mocowania lufy. Efektem jest delikatna jednostronna "stożkowatość" korpusu, z wierzchołkiem przy lufie. To własnie powoduje blokowanie się cylindra w korpusie. Przy naciąganiu dźwigni odczuwa sie z początku większy opór, ale obwiniałem za to siłę sprężyny. Przy rozłożonej wiatrówce cylinder "dopchnięty" do konca nie da się ruszyć bez silnego podważenia, albo zamontowania dźwigni.
Po dokładnej inspekcji widać po lewej stronie wgniecenie korpusu które powstało najprawdopodobniej przy osadzaniu lufy. Polega ono na tym że włożono lufę w korpus i ściśnięto pod prasą, w efekcie korpus przy lufie z okrągłego staje się owalny. Wyjaśnia to też powtarzalne w BMK-30 krzywe mocowanie lufy, w dół i w lewo. Po prostu przy tym sposobie osadzania każde przytrzymanie (lub podparcie) lufy musi spowodować jej przekoszenie w lewo i w dół.

Podsumowanie

BMK30 jak na chinską wiatrówkę jest dużo powyżej przeciętnej pod względem jakości wykonanania, szkoda że psują to głupie, banalne do uniknięcia a trudne do naprawy błędy. Wygląda to tak jakby część pracowników starała się jak najlepiej wykonać swoja pracę, a póóniej przychodzi druga zmiana i robi wszystko na odpiernicz psując wysiłek tych pierwszych.

Szkoda, naprawde szkoda, bo jest w tej wiatrowce potencjal. Ale krzywa lufa, krzywy korpus, owalny cylinder, za ciężki tłok... tego za dużo jak na jedną wiatrówkę, nawet jeśli jest to "tylko" nieco lepsza chinka. Koszt zakupu plus koszt naprawy może dać w sumie cenę za jaką kupi się używane HW77, które strzela od ręki, i to nieporównywalnie lepiej i przyjemniej.
Z BMK-30 jest jak z nieciekawą wypłatą, która jest za mała żeby coś kupić, ale za duża żeby przepić. BMK-30 jest za dobra żeby nazwac ją tandetną chinką, ale za słaba żeby była dobrą wiatrówką.


Autor: Grzegorz "Sigreg" Sikorski
Zdjęcia: autor