Opis wiatrówki CO2 Walther CP99 Compact



Pierwszy raz z wiatrówką


Usłyszałem kiedyś, że pierwsze razy są najlepsze. Po krótkim zastanowieniu nie mogę się niestety z tym do końca zgodzić. Mogę jednak zaryzykować inne stwierdzenie: pierwsze razy pamięta się całe życie. Pierwszy dzień w szkole, pierwszy łomot, pierwsza pocałunek, pierwsza dziewczyna, pierwszy papieros, pierwsze piwo, pierwsza jazda samochodem, pierwsza praca, pierwsze własnoręcznie zarobione pieniądze, przykładów można by podawać miliony. Może wyda się to banalne, ale tak samo było z moją pierwszą wiatrówką. Pewnie niejeden z Was przeżywał zakup pierwszego pistoletu czy karabinka podobnie jak ja.

Dziesięć miesięcy czytania wszystkiego co można znaleźć w Internecie na temat strzelectwa pneumatycznego, testów i opisów wszelkiego rodzaju sprzętu, relacji z imprez, wreszcie for internetowych, będących istną kopalnią wiedzy na ten temat. W między czasie, postrzelanie gdzieś z jakiejś tandetnej Chinki (co i tak, nie da się ukryć sprawiało wielką frajdę) i nakręcanie, napalanie się na swój pierwszy wymarzony model wiatrówki. Do tego jeszcze kombinowanie, jak tu odłożyć kasę, będąc tylko biednym studentem. Jak ta historia się skończyła? Dziś jestem szczęśliwym posiadaczem Walthera CP99 Compact. Jako, że strzelam z niego już około dwóch miesięcy, postanowiłem, że pokuszę się o czysto (zaznaczam) amatorski i może trochę niekonwencjonalny opis. Wróćmy więc pamięcią do tego wspaniałego dnia, dnia w którym po bardzo długim oczekiwaniu, dostałem w swoje ręce moją pierwszą wiatrówkę...


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


To był wtorek, tak, zdecydowanie wtorek. Wstałem z samego rana i do wczesnego popołudnia wyczekiwałem żółtej furgonetki. Wreszcie się pojawiła, a ja w swoje ręce dostałem paczkę. Po jej odpakowaniu moim oczom ukazało się małe pudełeczko (szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś większego).


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


No nic, nieważne, ważna była zawartość. Jak się można domyśleć, niedługo potem trzymałem w swoich rękach pistolet pneumatyczny na CO2, Walther CP99 Compact. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia ani z bronią ostrą, ani żadną inną krótką wiatrówką. Do tej pory oglądałem je tylko na zdjęciach i filmach. Pierwsze wrażenie? Ciężka. Ale nie za ciężka, taka w sam raz. Mam małe dłonie, Walther pasuje do nich jak ulał, świetnie leży, co tu dużo mówić - banan na twarzy. Później przyszedł czas na dokładne przyjrzenie się temu cacku. Spasowanie elementów prezentowało (i nadal prezentuje) wysoki poziom, żadnych odprysków (no może poza jednym niewielkim na zamku, obok okna wyrzutu łusek), zarówno na elementach plastikowych jak i metalowych. Pamiętam, że jedyną rzeczą która mnie zmartwiła był bardzo powoli wracający zamek. Niesłusznie, wystarczyło wystrzelać pierwszy magazynek i zamek zaczął pracować prawidłowo.




Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


Po krótkich aczkolwiek dokładnych oględzinach pomyślałem: „Czas na strzelanie!”. Walther CP99 Compact zasilany jest 12 gramowymi kapsułami z CO2. Zaraz przystąpiłem więc do instalowania jednej wewnątrz chwytu. Zgodnie z instrukcją zdjąłem tylną okładzinę, odkręciłem śrubę w kierunku open, jeszcze tylko kropla oleju silikonowego na górną część zbiorniczka z CO2, śruba w kierunku power, tylna okładzina wróciła na swoje miejsce i nabój był załadowany. Czas na amunicję. Walther CP99 Compact strzela stalowymi kulkami kalibru 4.46 mm (BB). Aby je załadować, zwolniłem magazynek metalową dźwignią znajdującą się w okolicach spustu, zarówno po jego lewej jak i prawej stronie. Sam magazynek również jest metalowy. Warto zaznaczyć, że podczas jego wymiany farba, którą jest pomalowany bardzo szybko się ściera. Następnie przystąpiłem do ładowania kulek do magazynka. Mieści on 18 BBsów, które załadowałem przez bardzo wygodny otwór. Krótkie kliknięcie i magazynek był z powrotem w chwycie. Kolejnym etapem było odbezpieczenie pistoletu. W tym momencie odkryłem największą wadę tej wiatrówki: bezpiecznik zewnętrzny. Po pierwsze, znajduje się on tylko po prawej stronie pistoletu, po drugie, sposób jego działania jest delikatnie ujmując irytujący. Aby odbezpieczyć pistolet najpierw należy odciągnąć malutką dźwignię do tyłu a następnie cały bezpiecznik przesunąć do góry. Uniemożliwia to praktycznie odbezpieczenie pistoletu za pomocą jednej ręki. Z jednej strony prawdopodobieństwo tego, że pistolet odbezpieczy się sam spada można powiedzieć do zera, z drugiej jednak możemy pomarzyć o szybkim dobyciu pistoletu z kabury, jeszcze szybszym odbezpieczeniu i strzelaniu. Poza tym jest to, co tu dużo mówić, upierdliwe. Pogorszony nastrój po walce z bezpiecznikiem poprawił mi następny etap przygotowania pistoletu do strzału tj. przeładowanie. Polega ono na odciągnięciu metalowego zamka do tyłu, czemu towarzyszy bardzo miły szczęk metalu. Podczas ruchu zamka moim oczom ukazała się także imitacja okna wyrzutu łusek, która nie ukrywam dodaje pistoletowi jeszcze więcej realizmu.


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


Jako, że strzelec ze mnie marny, postanowiłem, że odpuszczę sobie strzelanie do tarczy. Pewnie niejeden posiadacz tej wiatrówki dodałby w tym miejscu, że tarcze powinienem podarować sobie głównie dlatego, że ten model wiatrówki się do strzelania tarczowego nie nadaje. No cóż, każdy robi to co lubi, tyle ode mnie na ten temat. Jako, że jestem wzorowym studentem Politechniki… puszek po piwie Ci u mnie pod dostatkiem. Nie ukrywam, że celowo parę miesięcy temu się przerzuciłem z piwa butelkowego na to w puszkach. Teraz się przydadzą. Aluminiowe cele ustawiłem w odległości 9 metrów ode mnie. Używałem złotych kapsuł Walthera oraz stalowych kulek tego samego producenta. Puchy ustawione, pistolet wycelowany i gotowy do strzału, więc powoli ściągnąłem spust i... NIC! Wiatrówka nie zareagowała. Jeszcze raz sprawdziłem więc czy aby na pewno przygotowałem go do strzelania zgodnie z instrukcją. Okazało się, że jak najbardziej, więc ściągnąłem spust jeszcze raz i... znowu NIC! Pistolet zaskoczył za 8 razem. Do dziś nie wiem dlaczego i czy to normalne. Od tamtej pory działa prawidłowo i to jest najważniejsze. Nie ma co ukrywać pierwszy strzał (jak zresztą każdy następny) spowodował pojawienie się na mojej twarzy tzw. banana od ucha do ucha. Warto dodać, że pistolet podczas strzału okazał się dużo głośniejszy niż się spodziewałem. Jeżeli już jesteśmy przy strzelaniu, to oczywiście nie można nie wspomnieć o blow-back'u. Cofający się po każdym strzale zamek powoduje odrzut pistoletu, a towarzyszy temu bardzo miły dla ucha szczęk metalu. Po wystrzeleniu całego magazynka zamek zostaje zablokowany w tylnym położeniu. Walther CP99 Compact masakruje puszki, do tego stopnia, że gdyby mogły mówić, to zapewne błagałby o litość. Pistolet sprawił mi i nadal sprawia podczas strzelania niesamowitą frajdę. Gdyby nie fakt, że nie mam nieskończonej ilości wolnego czasu i 12 gramowych kapsuł CO2, to chyba nigdy bym go na półkę nie odkładał. Strasznie miodny sprzęcik. Mój egzemplarz z jednego naboju z dwutlenkiem węgla produkcji Walthera, przy temperaturze około 20˚ C, z 5 sekundowymi przerwami pomiędzy kolejnymi strzałami oraz 30 sekundowymi między nowymi magazynkami, pozwala oddać około 120 strzałów.


Wiatrówki to nasze hobby. Wiatrówka CO2 Walther CP99 Compact - opis.


Podsumowując. Gdybym miał z perspektywy dwóch miesięcy eksploatacji pistoletu wymieć jego plusy i minusy, na pewno do tych pierwszych zaliczyłbym: frajdę jaką daje strzelanie z niego, miodność, o której już wspominałem, szybkostrzelność, dużą pojemność magazynka (oraz fakt, że jest on wykonany z metalu), wierność oryginałowi, blow-back, łatwość obsługi oraz stosunek ceny do jakości. Co do wad: nie wymienię celności, dlatego, że nie oczekuję jej od tej wiatrówki. Używam go tylko do eksterminacji puszek po piwie, farbie, coli, balonów z wodą, plastikowych butelek oraz tarcz sylwetkowych, na dystansie do 10 metrów. W tych warunkach pistolet spisuje się świetnie, a do jego celności nie mam zastrzeżeń. Jako wadę wymienię natomiast to, iż podczas szybkiego strzelania, już nawet przy opróżnianiu pierwszego magazynka, zdarza się, że zamek cofa się, ale nie przeładowuje pistoletu. Z pewnością wadą jest, o czym pisałem już wcześniej, ścierająca się farba, którą pomalowany jest magazynek. Największym minusem jest oczywiście opisany wyżej bezpiecznik pistoletu. Ciężko mi wymienić jakieś inne wady tej wiatrówki. Proszę jednak drogi Czytelniku byś wziął na to poprawkę. Bardzo długo czekałem na wiatrówkę, rozważałem różne opcje, wreszcie wybór padł na Walthera. Jako, że jest moją pierwszą wiatrówką, na pewno niejako go idealizuje. Ale co innego mogę robić? Dawno żaden przedmiot nie sprawiał mi tak dużej frajdy. Z czystym sumieniem każdemu mogę go polecić.


Autor: Grzegorz "Zolty" Żółtek
Zdjęcia: autor