Test wiatrówki Daystate Huntsman II



Angielska primadonna czy stara pudernica?


Daystate to synonim wysokiej klasy wiatrówek. Elegancko wykończonych, celnych, niezawodnych, choć drogich. Uściślijmy pojęcia: to był synonim. Od dłuższego czasu z Daystate dzieje się coś dziwnego. Jakość jest niepowtarzalna, wykończenie nie tak staranne, niezawodność też nie zawsze taka jak trzeba, tylko cena coraz bardziej imponująca.
Tak jak "Wojohunt" z nostalgią wspomina swoją wiatrówkę Daystate Huntsman Mk.II, tak ja jego następcę - Daystate Harrier X. Były to wiatrówki proste, eleganckie, skuteczne, stosunkowo niedrogie. Potem Harrier X zniknął... pojawił się Harrier X2, zastąpiony przez Daystate X2, a ten - przez Daystate Merlin. Merlin jednak jest dwa razy droższy od starego Harriera...
Stało się jasne, że ta ewolucja zabrnęła w ślepą uliczkę, z rynku "niższego" Daystate został wypchnięty przez Air Armsa czy Falcona. I oto w tym roku Daystate objawił nam powrót do początku: Daystate Huntsman II! Stać się miał powrotem do taniej, niezawodnej oferty firmy Daystate.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II


Już na pierwszy rzut oka widać, że Huntsman II ma tyle wspólnego ze swoim protoplastą, co lokomotywa parowa z elektryczną. Na drugi rzut oka widać, że wiatrówka Daystate Huntsman II to nic innego tylko Harrier X2 po drobnych zmianach konstrukcyjnych.
Czym więc jest Daystate Huntsman Classic? Czy jest to piękna, młoda primadonna, jak widać na pierwszy rzut oka, czy też jest to stara pudernica, która pod grubą warstwą makijażu ukrywa przekwitłą już urodę?
Wziąłem panienkę w obroty, upojny weekend sam na sam da odpowiedź co naprawdę kryje się pod szatkami i makijażem...


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Daystate Huntsman Classic z lewej...


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
...oraz z prawej strony.


Pierwsze wrażenie po wzięciu do ręki wiatrówki to mała waga, dobre wyważenie i niewielkie wymiary. Karabin dobrze się trzyma w ręku, bardzo dobrze się nim manewruje. Huntsman pomimo niewielkich rozmiarów jest proporcjonalnie zbudowany, nie jest tak filigranowy jak krótsza o 6 cm CZ-200.



Niestety, bliższe oględziny ujawniają, iż nie ma już śladu po słynnej angielskiej, błękitnej oksydy. Wszystkie części są malowane: korpus i osłona lufy proszkowo, dźwignia przeładowania i zbiornik zwykłą farbą. Malowanie proszkowe lubi się wycierać, niestety... Za to malowanie zapewnia lepsza ochronę przed korozją od oksydy, jest mniej wymagające jeśli chodzi o konserwację, co dla wiatrówki przeznaczonej do noszenia po krzakach nie jest bez znaczenia. Zbiornik pomalowany jest na brązowo-sraczkowaty kolor, co jednak o dziwo dobrze komponuje się z osadą i nie razi estetyki.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Kolba z prawej strony - bardzo ładne słoje orzechowego drewna


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Kolba z lewej - jak widać po bace, jest to wersja dla strzelców praworęcznych


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Osada z lewej strony


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Osada z prawej strony


Orzechowa osada jest wykończona starannie, do tego pokryta cienkim, nie rzucającym się w oczy lakierem. Zgodnie z panującą ostatnio modą na osadzie znajduje się logo i nazwa producenta.
Dziwnie wyglądające na zdjęciach katalogowych obniżenie łoża przed spustem w rzeczywistości nie jest tak duże i nie zakłóca proporcji osady. Jest za to bardzo wygodne w użyciu. W przypadku podparcia karabinu w typowo sportowy sposób, przed spustem, występ ten pełni funkcję "palm-restu". W przypadku chwytu "myśliwskiego", gdzie ręka jest wysunięta w przód, w niczym nie przeszkadza.
Osada jest ryflowana - posiada nacięcia ułatwiające chwyt i zapobiegające ślizganiu się spoconej ręki. Eleganckie i staranne siatki znajdują się na chwycie z przodu jak i na szyjce kolby.
Dużym plusem jest fabryczne wyposażenie wiatrówki w bączki do pasa nośnego. Niestety, są to same śruby wkręcone w osadę: zaczepy trzeba dokupić samodzielnie. Może i dobrze, aż prosi zastosować szybkorozłączane bączki Uncle Mike's. Jednak warto o tym pamiętać, to dodatkowy koszt wpisany w zakup Huntsmana.
Można więc śmiało podsumować, że pod względem estetyki Huntsman II, choć malowany jak ta lala, komponuje się przyjemnie i na wysokim, jak to u Daystate, poziomie.
Panienka więc jest ładna, choć z ostrym makijażem, ale gustu i smaku jej odmówić nie można.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Wiatrówka jest bardzo składna: tak w postawie "sportowej"...


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
...jak i "myśliwskiej".


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Korpus z lewej strony


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Korpus z prawej strony


Przeładowanie wiatrówki odbywa się za pomocą rączki umieszczonej z tyłu - jest to więc "repetier" (ruch dźwigni góra-tył-przód-dół). Gniazdo magazynka jest standardowe dla Daystate - umożliwia stosowanie tacki-rynienki, mamy wtedy wersję jednostrzałową, lub można używać 10-strzałowego magazynka obrotowego.
Stosowanie magazynka wymaga jednak pewnej wprawy.
Po pierwsze, nie da się go włożyć gdy dźwignia nie jest do końca odciągnięta - popychacz śrutu wystaje wtedy z korpusu. Odciągnięcie dźwigni powoduje jednak napięcie bijnika, a więc wiatrówka jest gotowa do strzału.
Po drugie, przy niezbyt starannym włożeniu śrutu do magazynka, jeśli przeładujemy wiatrówkę z lufa uniesioną, śrut może wysunąć się z magazynka i wpaść do środka korpusu - a w efekcie zablokować mechanizmy. Ta wada konstrukcyjna wiatrówek Daystate jest od dawna znana, szkoda, że ciągle nie została poprawiona.
Po trzecie, śrut musi być głęboko wsuwany w magazynek, jeśli ma być trzymany przez o-ring biegnący wokół bębenka. Wymaga to użycia "popychacza" (np. zapałki).
Po czwarte, wsuwanie magazynka wymaga starannego włożenia go w gniazdo, inaczej lubi się zaklinować.
Po piąte, magazynek sam przeskakuje przy przeładowaniu (jest tzw. "samoindeksujący się"), ciężko go obrócić bez wyjmowania, co w przypadku konieczności przeładowania (np. w przypadku zbyt słabo odciągniętej dźwigni) wymusza wyjęcie magazynka albo... wsadzenie dwóch śrutów w lufę.
Są to wady częściowo wspólne z wszystkimi wielostrzałowymi wiatrówkami PCP, jednak magazynek Daystate nie jest najlepiej przemyślany. Zdecydowanie wolę prostą wersję "bębenka" stosowaną przez FXa czy choćby Umarexa.
W efekcie preferuję wersję jednostrzałową - mniej kłopotliwa, a w praktyce bardziej szybkostrzelna.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Gniazdo magazynka - ten "zadzior" pod wejściem lufy cofa się razem z dźwignią i obraca magazynek


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Wystający po odciągnięciu rączki popychacz śrutu


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Śrut może wpaść do wnętrza korpusu - średnica otworu jest minimalnie większa od skirta śrutu


Dźwignia przeładowania pracuje w miarę lekko, choć daje się wyczuć dodatkowy opór (dodatkowa dźwignia?) przy odciąganiu. Zagadka wyjaśniła się przy zabawie wiatrówką z lufą skierowaną w górę. Dotychczas w wiatrówkach Daystate, jeśli zbijak był napięty ale dźwignia nie zablokowana, opadała ona pod własnym ciężarem (co umożliwiało np. wspomniane załadowanie śrutu do mechanizmów). W Huntsmanie już tak nie jest.
Pod rączką przeładowania znajduje się typowy dla Daystate bezpiecznik obrotowy. To pewna, prosta, sprawdzona konstrukcja. Po przesunięciu w pozycję "zabezpieczone" blokowany jest spust.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Bezpiecznik w pozycji "odbezpieczone" pod rączką przeładowania


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Bezpiecznik w pozycji "zabezpieczone" i odciągnięta rączka przeładowania


Spust jest miękki a język spustowy dobrze wyprofilowany. Spust można regulować (długość pierwszego stopnia i twardość drugiego stopnia), jednak wymaga to zdjęcia osady. Osada trzyma się na jednej śrubie głównej, do tego trzeba odkręcić osłonę spustu. Tutaj zaczynają się schody: po pierwsze, wszystkie śruby są calowe. Po drugie, śruby mocujące osłonę spustu w środku wkręcają się w... nakrętki. Które lubią sobie wypaść, więc skręcenie osady wymaga cierpliwości.
Dodatkową atrakcją jest regulacja pierwszego stopnia. Gdy przesadzimy, to okaże się że bezpiecznika nie można włączyć. Niedoróbka bez większego znaczenia praktycznego (spust ustawia się wyjątkowo), ale taka jakaś... głupia.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Spust


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II


Tankowanie odbywa się za pomocą standardowej dla Daystate szybkozłączki. Gniazdo zaworu znajduje się z przodu zbiornika, schowane pod zaślepką.
Ciśnienie panujące w zbiorniku można sprawdzić za pomocą manometru znajdującego się pod spodem łoża. O dziwo, wskazuje całkiem poprawnie. Pomimo że fabryka wskazuje ciśnienie maksymalne 200 bar, optymalny zakres pracy to 180-120 bar.



Zbiornik jest mały, wystarcza na ok. 60 w miarę stabilnych strzałów. Dla śrutu JSB Exact stabilne oznacza prędkości wylotowe 237-243 m/s (15.4-16.3J).
Wg producenta Daystate Huntsman posiada rewelacyjny zawór Harper MK4, który zapewnia dużą stabilność bez regulatora. Być może, ale chyba został w fabryce. Pomiar na chrono nie wykazał żadnej rewelacji jeśli chodzi o stabilność. Wydajność także nie jest rewelacyjna - 1 bar na 1 strzał.


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Manometr, a za nim główna śruba mocująca osadę do mechanizmu


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Gniazdo szybkozłączki


Największa zmianą w Daystate jest odejście od separatorów/mini-tłumików umieszczonych na końcu lufy, na rzecz osłony lufy (tzw. bull-barrel) z integralnym tłumikiem. Dotychczasowe separatory generowały problemy z osiowym mocowaniem względem lufy, co często wymagało poprawiania po wadliwym mocowaniu w fabryce. W tym przypadku kłopotu nie ma. Po odkręceniu zaślepki oczom ukazuje się... niezwykle mała aluminiowa wkładka z dziurkami. Rzut oka do środka pokazuje, że tłumik integralny nie jest w całym przewodzie płaszcza, a jedynie na ostatnich centymetrach. Sama lufa jest umocowana jest w płaszczu na o-ring.



Skuteczność takiego tłumika owszem, jest. Jest niewielka, choć zauważalna przy strzelaniu bez wkładki. Problem tylko w tym, że nie można zastosować standardowego tłumika, jako że, w odróżnieniu od dotychczasowej praktyki, nie ma gwintu 1/2 UNF. Jeśli ktoś chciałby lepiej wyciszyć Huntsmana, to pozostaje albo dorobienie przejściówki, albo przerobienie całej osłony lufy na integralny tłumik. Coś chyba do fabryki dotarło, bo Huntsman Midas ma już na końcu osłony gwint 1/2 UNF...


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Wylot lufy


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Wkładka w mikro-tłumiku


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Mikrotłumik


Wiatrówki to nasze hobby, test wiatrówki Daystate Huntsman II
Lufa jest umocowana w osłonie za pomocą o-ringu


Panienka w praktyce okazała się niespecjalną młódką. Bagaż doświadczeń piętna na jej zachowaniu nie wywarł, przykro patrzeć na dojrzałą kobietę zachowującą się jak nastolatka...
No dobra, panienka jaka jest każdy widzi, czas na najważniejsze: celność.
Hmmm... pozwolę sobie podsumować je krótko: 1 mm/1 m. No, może przesadziłem, ale niewiele. Na 25 m. Daystate Huntsman Classic wycina 25 mm skupienia, na 50 m - 40 mm, oczywiście wszystko śrutem JSB Exact.
W porównaniu do protoplasty, HarrieraX, to porażka. Niby mieści się w normie, ale jak na PCP za 3500 zł, jak na Daystate, to stanowczo poniżej oczekiwań. Coś tu ewidentnie nie gra. Czyżby jednak stara pudernica? Tańczy niby dobrze, ale po palcach depcze...

Olśniła mnie... nazwa.
Jest to wiatrówka myśliwska. Nie w rodzaju znanych powszechnie "armat" pneumatycznych jak Career, ale po prostu wiatrówka do pest-control, odstrzału drobnych szkodników. Zawór owszem, nie jest rewelacją jak przedstawiają, ale przeznaczony jest dla wersji FAC, w wersji poniżej 17J jest po prostu zdławiony - ale powietrza zużywa tyle samo. Przy zastosowaniu śrutu ciężkiego (JSB Exact Heavy, H&N Barracuda) skupienie się poprawia. Niewiele, ale... zdecydowanie lepsze będzie przy 22J które ma mieć w wersji FAC. Nie trzeba być strasznie domyślnym by przewidzieć, że najlepiej Daystate Huntsman Classic sprawdzi się w wersji 5.5 mm przy 35J.
Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie, z kim mamy do czynienia: z primadonną czy ze starą pudernicą, to uważam że... z jednym i drugim.
Jest elegancka, zadbana i z klasą, ale jednocześnie stara, przesadnie umalowana, mało kusząca i bez pracy.

Daystate Huntsman Classic to bardzo przyjemna, poręczna i składna wiatrówka myśliwska. Niewielka waga i małe wymiary, dobre wyważenie i świetnie zaprojektowana osada tworzą z niej fajną wiatrówkę do uganiania się za drobnymi szkodnikami. Malowanie zapewnia dobrą ochronę przed zarysowaniami i korozją, bączki do pasa nośnego w komplecie to dodatkowy atut dla myśliwych. Wydajność zbiornika jak i celność są wystarczające na standardowe polowanie.
Problem tylko w tym, że... w Polsce dla takiej wiatrówki nie ma zastosowania. W limicie 17J Daystate Huntsman się dławi, nie nadaje się ani do HFT, ani Silhouette, a na rekreację... jest za drogi. Dużo więcej oferuje dwa razy tańsza CZ-200S.

Dane techniczne:
- kaliber: 4.5, 5.5 mm
- długość: 965 mm
- długość lufy: 400 mm
- waga: 2.7 kg
- magazynek: 1/10 szt.
- osada: orzechowa

Zalety:
- estetyczne i staranne wykończenie
- możliwość prostego przerobienia na wersję jedno lub 10-strzałową
- bączki w komplecie
- integralny tłumik

Wady:
- malowanie zamiast oksydowania
- kiepska konstrukcja magazynka
- możliwość wpadnięcia śrutu do wnętrza korpusu
- przeciętna celność (25 mm na 25 m, 40 mm na 50 m)
- przeciętna wydajność z jednego tankowania (ok. 60 strzałów)
- brak gwintu pod tłumik

Redakcja pragnie podziękować firmie Delta Optical za użyczenie celownika Delta Optical Titanium 4-16x42 na potrzeby testów.


Autor: Miłosław "mmajstruk" Majstruk
Zdjęcia: Karol "Diesel" Kiełbasiński